obraz przedstawia kamienną drogę pośród drzew 
Droga Ora
Maciej Kreska, Droga Ora, licencja: CC BY-SA 3.0

Wyspy szczęśliwe, miejsca idealne – zawsze stanowią pokusę i wyzwanie dla wyobraźni. Wizje takich wyjątkowych miejsc tworzą w naszej kulturze wielowiekową i zróżnicowaną tradycję. W tym zróżnicowaniu łatwo odnaleźć świadectwo tego, w jak różne kształty przybierało przez wieki marzenie o szczęściu.
Nic więc dziwnego, że pragnienie to dochodzi również do głosu w literaturze fantasy. Wizje miejsc szczęśliwych są tu jednak zazwyczaj jedynie punktami wyjścia do opowieści o zagrożeniach, o złu, nadziei i o wytrwałości w dążeniu do ocalenia tego, co cenne.
Zło może bowiem znaleźć drogę i do miejsc szczęśliwych.

Już wiesz

Znajdź w dostępnych ci źródłach wyobrażenie miejsca szczęśliwego w malarstwie. Wybierz jeden obraz i opisz pisemnie, jak zostało ono przedstawione przez autora.

Gar’Ingawi, Wyspa Szczęśliwa Anny Borkowskiej

Anna Borkowska

siostra w Zakonie Świętego Benedykta, pisarka i tłumaczka starożytnych tekstów dotyczących życia zakonnego, badaczka dziejów żeńskich wspólnot zakonnych w Polsce, autorka esejów i felietonów o tematyce biblijnej i historyczno‑religijnej, a także opracowań poświęconych życiu polskich mniszek i mnichów oraz historii klasztorów. Wśród jej dokonań literackich znajduje się opublikowana w 1988 roku powieść Gar’Ingawi, Wyspa Szczęśliwa, która jest jednym z pierwszych i jednym z najciekawszych utworów w polskiej literaturze fantasy.

Na Wyspie Szczęśliwej nikt się niczemu zanadto nie dziwił: na tym między innymi polegało szczęście. Stara pieśń, pochodząca podobno z czasów – może legendarnych – sprzed osiedlenia się Ludu na Wyspie, mówiła:

Nic się nie zdarzy
aż do Powrotu.
Nic się nowego nie zdarzy
aż do Powrotu.
Nic godnego uwagi
aż do Powrotu.

Nie dziwiono się więc niczemu, nawet istnieniu nieszczęśliwych. Szczęście było tylko formą czekania, przypuszczalnie najznośniejszą, ale na pewno nie jedyną. Jeżeli ktoś wybierał inną, była to tylko jego sprawa i czasem także (w zależności od rodzaju nieszczęścia) jego najbliższego otoczenia, (...) Trochę trudniej, jeżeli ktoś nie wybierał żadnej; ale ponieważ to dotyczyło tylko Obcych, po namyśle i temu przestano się dziwić. Rzadko kto zresztą z dorosłych w ogóle o tym myślał.

Obcy bywali różni, więksi i mniejsi. Zjawiali się na Wyspie bez zapowiedzi i znikali bez wytłumaczenia: może dlatego, że ich o motywy postępowania nie pytano. Jedni handlowali, inni zawijali do portów Wyspy po drodze, po to tylko, żeby odświeżyć swoje zapasy; jeszcze inni sprowadzali się z garnizonami, wydawali zarządzenia i budowali coś, co w swoich różnych językach określali jako fortalicje, albo horodyszcza, albo bazy militarne. Każdy wiedział, że po jakimś czasie mury tych budowli pokryją się mchem, metale przestaną błyszczeć, a Obcy, którzy je zamieszkiwali, odejdą śladem poprzednich w niepamięć zwaną historią. Tak było zawsze: pozostawało Oczekiwanie. A że Or powracał na ogół nie częściej niż co cztery lub pięć pokoleń, zastawał czasem na Wyspie już tylko ślady kolejnego imperium Obcych, którego początków nie oglądał.

Or więc powracał dosyć rzadko i chyba nie zawsze ten sam, ale to znów była wyłącznie jego sprawa. Pojawiał się na wschodnim brzegu i szedł powoli na zachód. W samym środku Wyspy, na skrzyżowaniu dróg, przystawał zwykle i zwracał się na północ, ku Górze, jak gdyby już tym razem zamierzał wejść na nią i pozostać; potem jednak podejmował znowu zwykłą drogę. Na zachodnim brzegu wchodził we mgły i znikał. To Przejście trwało kilka tygodni i wszystko, co miało jakiekolwiek znaczenie, wszystko, co było godne uwagi, działo się w tym czasie. Potem pozostawało Oczekiwanie.

Droga Ora
Maciej Kreska, Droga Ora, licencja: CC BY-SA 3.0

Droga Ora był to szeroki gościniec, wykładany nieregularnymi, ogromnymi płytami białego kamienia, którego na Wyspie było pełno. Podobne płyty ustawiano pionowo wzdłuż drogi na pamiątkę szczególnie ważnych wydarzeń, jakie miały miejsce podczas Przejścia. Po obu stronach drogi rosły brzozy, częściowo dlatego, że w ogóle było ich tam dużo, a częściowo sadzone umyślnie, po to, by ich szept uskrzydlał towarzyszące każdemu Przejściu milczenie. Na wschodnim brzegu, w miejscu gdzie droga się zaczynała, znajdował się plac; nigdy tam nie było zupełnie pusto, a bardzo często bywało tłoczno. Była to jakby stolica Wyspy: tu odbywały się sądy, rady i wszelkie uroczystości, tu ogłaszano prawa i budowano stosy pogrzebowe. A z podpaleniem każdego stosu zwlekano przez jedną pełną dobę, aby w ten sposób dać zmarłemu jeszcze ostatnią szansę doczekania Powrotu.

Dookoła Wyspy wichura podnosiła bure morze albo mgła otulała siną, zamarłą toń. Poza te mgły, poza zwełniony horyzont wzrok Ludu nigdy nie sięgał. Za czasów imperium Fehine, kiedy przez kilka wieków mieszkańcy lądów i mórz spełniali na wyścig rozkazy władcy pajęczo zwinnego ludu, roznoszone przez niezrównanej szybkości okręty – do świadomości mieszkańców Wyspy dotarło to tylko, że tych giętkich, wysmukłych Obcych, którzy oprzędli ich wybrzeża siecią portów, trzeba było nazywać z szacunkiem „ogai”. Nic więcej. Ale zarazem w tej właśnie sprawie miała się zaznaczyć niezwykła trwałość pamięci Ludu, obejmująca to wszystko, co jakimś cudem zdołało wtargnąć do skarbca tejże pamięci. Bo imperium Fehine, jak każde inne, upadło po jakimś czasie, a pajęczo wysmukły lud, zachowawszy swoje wrodzone żeglarskie zdolności, stał się z wolna rozproszonym plemieniem obieżyświatów, tłumaczy i handlarzy. Mówili oni wszystkimi językami i wszędzie mieli osady, ale ojczyznę już chyba tylko w najstarszej swojej kolonii, na Wielkim Archipelagu; znali i zatrudniali ich wszyscy, ale nikt ich specjalnie nie szanował. I tylko na Wyspie Szczęśliwej (oni zresztą nazywali ją Wyspą Mgieł) nadal spokojnie określano ich dawnym zaszczytnym tytułem. Z „Feinu‑ogai” skrócił się on zresztą później do „Fingai” i tak w tym jednym słowie obojętnego Ludu trwał nadal ślad świetności..., której istnienia ten Lud w ogóle nie zauważył.

Po przeczytaniu fragmentu powieści Anny Borkowskiej wykonaj polecenia.

Ćwiczenie 1.1
Ćwiczenie 1.2
Ćwiczenie 1.3

Wyjaśnij, dlaczego koncepcja szczęścia przedstawiona przez Annę Borkowską może zaskakiwać odbiorcę. Odpowiedź poprzyj przykładami z tekstu.

Ćwiczenie 1.4
Ćwiczenie 1.5
Ćwiczenie 1.6

Zastanów się i spróbuj zaprezentować w prostej graficznej formie (znak lub figura geometryczna):

  • model czasu odpowiadający świadomości Ludu Wyspy;

  • model czasu odpowiadający doświadczeniu Obcych.

Wskazówka

Celem powyższego ćwiczenia jest rozpoznanie dwóch z koncepcji czasu, występujących w kulturze: cyklicznej (znak koła/okręgu i przedstawienia analogiczne) oraz linearnej (symbol osi czasu/linii prostej i przedstawienia analogiczne).

Ćwiczenie 2

Odpowiedz na pytania. Uzasadnij swoje spostrzeżenia, popierając je odpowiednimi przykładami.

  • Który z ukazanych w tekście sposobów przeżywania czasu uważasz za dominujący w naszej kulturze?

  • Czy dostrzegasz w naszej kulturze również przejawy drugiego sposobu doświadczania czasu?

Ćwiczenie 3

Wyjaśnij, jaki związek istnieje między przeżywaniem czasu przez Lud Wyspy a jego szczęściem.

Zadaniowo

Ćwiczenie 4

Który z dwóch sposobów przeżywania czasu zaprezentowanych przez autorkę Gar’Ingawi, Wyspy Szczęśliwej daje człowiekowi większe poczucie bezpieczeństwa? Swój sąd uzasadnij pisemnie.

Ćwiczenie 5

Jak pojmujesz szczęście? Zaprezentuj swoje stanowisko w krótkiej, kilkuzdaniowej wypowiedzi.