Dziedzictwo antyku i renesans w średniowieczu

Brama opactwa w Lorch
Armin Kübelbeck, Brama opactwa w Lorch, licencja: CC BY-SA 3.0

Od czasu renesansu zwykło się uważać średniowiecze za czas zerwania z kulturą antyczną. Nie przypadkiem ostatni z wielkich stylów w sztuce średniowiecza nazwano gotyckim. Miało to wskazywać na związek epoki z barbarzyńskimi kulturami i odejście od ideałów starożytnego piękna. Czy jednak rzeczywiście cały dorobek antyku popadł na tysiąc lat w zapomnienie i pogardę, a dopiero światły XVI wieku umożliwił jego odkrycie?

Contentplus.pl sp. z o.o., licencja: CC BY 3.0

Starożytni i współcześni

Pisząc w połowie XIV wieku swój traktat o miłości do książek, biskup Durham, Richard de Bury, wskazywał, że są one źródłem mądrości. A mądrość jest najcenniejszą cnotą człowieka. Jednocześnie przedstawił on zagrożenia, na które w jego świecie książki były narażone. Dziś powszechnie uważamy, że średniowieczni nie przywiązywali wagi do autorstwa utworów. Że nie interesowało ich, gdzie i kiedy powstały czytane dzieła. Nie dbano też o czystość języka, w którym były pisane, ani o poprawność przekazu ich treści. Czy rzeczywiście wszyscy mieli takie poglądy?

Polecenie 1

Jak myślisz, czy dla autora tekstu antyczne pochodzenie myśli i teorii, które przedstawiali jego współcześni, miało znaczenie? Przeczytaj tekst i wykonaj następne zadanie

Teraz chcielibyśmy przedstawić nowy rodzaj krzywdy, przez który cierpimy [my, to jest książki] zarówno w osobie, jak i w swej sławie, najdroższej rzeczy, jaką posiadamy. Czystość naszego pochodzenia zmniejsza się każdego dnia, ponieważ nowe nazwiska autorów są nam nadawane przez bezwartościowych kompilatorów, tłumaczy i interpretatorów. Tracąc naszą starożytną szlachetność, podczas gdy jesteśmy odradzani w kolejnych pokoleniach [nowych kopii], kompletnie się degenerujemy. Wbrew naszej woli imię jakiegoś nędznego ojczyma jest nam nadawane i synowie są pozbawiani nazwiska swoich prawdziwych ojców. [...] gdy nasi autorzy są martwi, jakieś małpy przebrane za kapłanów wykorzystują nas, by poszerzać swe filakterie [...]. O, jak często udajesz, że my, którzy jesteśmy starożytni, dopiero co zostaliśmy urodzeni? I próbujesz nas przedstawić jako synów, gdy naprawdę jesteśmy ojcami, nazywając nas, którzy uczyniliśmy cię duchownym, owocem twoich studiów. Zaprawdę, pochodzimy z [starożytnych] Aten, choć teraz uważa się, że z Rzymu [...]. Często musimy znosić barbarzyńskich interpretatorów, a ci, którzy nie znają obcych języków, tłumaczą nas z jednego języka na drugi. W ten sposób wszystkie właściwości mowy zostają zagubione i nasze znaczenie jest haniebnie kaleczone, wbrew zdaniu autora! Zaprawdę, wspaniałą byłaby kondycja ksiąg, gdyby nie pycha wieży Babel, gdyby tylko jeden język był używany przez wszystkich ludzi.

Kultura antyczna w państwach germańskich

Władcy państw germańskich powstających na zgliszczach Cesarstwa nie niszczyli dzieł kultury rzymskiej. Przeciwnie, Teodoryk Wielki, a później Longobardowie świadomie nawiązywali swoimi fundacjami do klasycznych wzorców architektonicznych i malarskich późnego Cesarstwa. Pod rządami Longobardów powstały wybitne dzieła łacińskojęzycznej historiografii, opisującej dzieje plemienia. Boecjusz napisał słynny traktat „O pocieszeniu, jakie niesie filozofia” i przetłumaczył na łacinę pisma Platona i Arystotelesa. Nadal funkcjonowały szkoły uczące czytać i pisać po łacinie. Także w kraju Franków wciąż działały rzymskie teatry, a członkowie arystokracji rzymskiej pisali do siebie listy klasyczną łaciną, według formularza pamiętającego czasy świetności Rzymu.

Sytuacja zmieniła się w ciągu VII wieku. Klasyczna łacina, nieużywana w życiu publicznym przez polityków i administratorów, stała się językiem martwym. Rzymskie wzorce zachowań przestały imponować jako właściwe ludziom o wysokiej pozycji społecznej. Część z nich przejęły elity germańskie, ale dużo częściej arystokraci w swoich zachowaniach i twórcy – działający na ich zlecenia – w swych dziełach sięgali po elementy kultury germańskiej. Przeciwko klasycznej kulturze rzymskiej przemawiało i to, że bywała kojarzona z wrogością wobec chrześcijaństwa. Jednak jej elementy – czasami nieświadomie – były nieustannie, w różnych dziedzinach życia, wykorzystywane. Także podczas chrystianizacji ludów Północy i Wschodu.

Dla wielu osób kultura antyczna miała istotne znaczenie praktyczne. Umiejętność czytania łaciny była niezbędną dla duchownych. Cała teologia opierała się na pismach antycznych Ojców Kościoła, przede wszystkim św. Augustyna, który połączył myśl chrześcijańską z refleksją filozofów neoplatońskich. W rezultacie od swego zarania myśl chrześcijańskiego Zachodu była głęboko zakorzeniona w filozoficznych rozważaniach późnego antyku. Jednocześnie od czasów Kasjodora i jego biblioteki w Vivarium największe opactwa benedyktyńskie cierpliwie kolekcjonowały kodeksy z tekstami starożytnych. Widziano w nich doskonałe podręczniki do nauki języka i kompendia wiedzy o otaczającym świecie.

Pamięć nie zawsze wierna

Kasjodor, pisząc w VI wieku Institutiones, to jest zestaw zaleceń dla mnichów zamieszkujących w ufundowanym przez niego Vivarium, jasno określił cel wspólnoty. Miała ona służyć zachowywaniu i przekazywaniu wiedzy czerpanej z tradycji antycznej. Aktywność religijna, choć ważna, była temu podporządkowana.

W VII–VIII wieku był to jednak tylko ułamek wielkiej spuścizny antyku. Tak jak wielki Rzym, który pozostał morzem ruin, tylko w niewielkim stopniu zamieszkany. Nadal jednak uważano go za najważniejsze miasto Europy. Szczególnie boleśnie dał się odczuć upadek szkół, do których arystokraci przestali wysyłać dzieci. Zanikała znajomość literatury antycznej, a przede wszystkim języka łacińskiego. Duchowni, dla których źródłem wiedzy miała być łacińska wersja Biblii, nie umieli jej poprawnie odczytywać, a znajomość greki była czymś zupełnie wyjątkowym. Można zapytać – ale czy było w tym coś złego? W ten sposób zaszła przecież naturalna zmiana kultury. To prawda, jednak skutkiem tej zmiany było narastanie podziałów wewnątrz społeczności europejskiej. Brakowało elementu łączącego, z pomocą którego można było stworzyć wspólnotę przekraczającą granice jednego królestwa.

Łacina zapomniana? Ostrożnie!

Tak zwane wieki ciemnego średniowiecza (VII–VIII wiek) charakteryzowało drastyczne zmniejszenie znajomości łaciny. Ale nie oznaczało to wcale jej zupełnego wyjścia z użycia, także w kręgu świeckich elit. Znajomość, przynajmniej podstawową, pisma sugerują monety merowińskie z VII wieku. Wiele z nich jest bardzo złej jakości. Niektóre jednak są nie tylko starannie wykonane, ale też poprawność zapisu imion i godności władcy wskazuje na umiejętność posługiwania się językiem starożytnych Rzymian.

Dwa renesansy - IX/X i XII wiek

Pisząc o Imperium Karola Wielkiego, wskazywaliśmy na znaczenie łaciny w jego wizji władzy. Położenie nacisku na rozpowszechnienie wśród elit, znajomości tego języka umożliwiło zbudowanie wspólnej platformy ideowej dla mieszkańców całego Imperium – nie tylko w zakresie nauczania wiary, ale także sprawowania władzy. Wspaniałe rękopisy, pisane przejrzystym pismem karolińskim, wskazują na kierunek, w którym chciano podążać. Piękno miało ściśle współgrać z wykorzystaniem praktycznym. Powrót do antyku nie oznaczał przejęcia pięknej formy, lecz wzbogacenie i ułatwienie odbioru z jej pomocą znanych skądinąd treści.

Renesans nie tylko w piśmie

W rękopisach – w piśmie i miniaturach – odnajdujemy najwspanialsze przykłady wykorzystywania w kulturze karolińskiej antycznych i bizantyjskich wzorców. Ale odwołania do antyku występowały także w innych obszarach kultury. Świetnym przykładem jest budynek bramy opactwa w Lorch. Skromny, o bardzo praktycznym przeznaczeniu, uderza regularnością proporcji i – jeszcze nie do końca trafnym – wykorzystaniem antycznych elementów konstrukcyjnych i zdobniczych.

Brama opactwa w Lorch
Armin Kübelbeck, Brama opactwa w Lorch, licencja: CC BY-SA 3.0

Warto pamiętać, że kultura karolińska odwoływała się do wzorców obecnych już w czasach merowińskich. Niestety, wiemy o nich zbyt mało, by ocenić w pełni ich wpływ na sztukę karolińską. Z pewnością jednak, nie zaniedbywano w niej wykorzystywania kolumn (zob. ilustrację z przedstawieniem wieży kościoła opactwa św. Piotra na Skale w Wiedniu, wybudowanego w V/VI wieku). Najwspanialszy zabytek architektury sakralnej czasów merowińskich, kościół św. Marcina w Tours, zdobiło aż 120 marmurowych kolumn.

Kościół św. Marcina w Vienne, Francja
Otourly, licencja: CC BY-SA 3.0

Po tym rozkwicie zainteresowania wzorcami klasycznymi nastąpił krótki okres stagnacji, a nawet załamania. Był to wynik rozpadu karolińskiego cesarstwa oraz niszczycielskich najazdów Normanów i Węgrów, które doprowadziły do zniszczeń wielu skryptoriów i bibliotek klasztornych. Zainteresowanie antykiem wzrosło w 2. połowie X wieku, w kręgu elit państwa niemieckiego.
Spowodowała to cesarska koronacja Ottona I, a później przybycie na dwór cesarski księżniczki bizantyjskiej, Teofano. Wraz z nią dotarły do Niemiec dzieła sztuki nawiązujące do antyku oraz ludzie wykształceni w tradycjach kultury antycznej. Wielkie klasztory cesarskie (Ratyzbona, Gorze) oraz katedry biskupie (Kolonia), przekształciły się w centra edukacyjne. Dostępność lektur łacińskich dla uczniów szkół klasztornych i katedralnych była jednak uboga. Niewiele znano oryginalnych dzieł twórców greckich i rzymskich, a niektóre wciąż uważano za niewłaściwe dla kształcenia pobożnych chrześcijan.

Siła oddziaływania

Teofano wraz ze swoim dworem wprowadziła na dwór ottoński powiew najbardziej wyrafinowanej formy kultury Bizancjum. Mała swój nieoceniony wkład w rozwój tej kultury. Nie powielała niewolniczo wzorców antycznych, ale była w nich mocno zakorzeniona. Podobnie było z oddziaływaniem sztuki bizantyjskiej na ottońską. Ta ostatnia czerpała zarówno ze Wschodu, jak i z kultury karolińskiej.

Polecenie 2

Porównaj sceny ofiarowania Jezusa w świątyni, z bizantyjskiego Menologionu Bazylego I i tronującego Ottona III z rękopisu wykonanego w katedrze w Trewirze (obie miniatury wykonano około 1000 roku) wraz ze znanym Ci już przedstawieniem tronującego karolińskiego cesarza Karola Łysego. Odwołując się do tych ilustracji, opisz w maksymalnie 100 słowach wpływ sztuki bizantyjskiej na sztukę karolińską i ottońską.

Przełomowym momentem w recepcji treści kultury antycznej był wiek XII. Wtedy chrześcijańscy Europejczycy odkryli dla kultury Zachodu oryginalne dzieła najważniejszych filozofów greckich. Dzięki ożywieniu kontaktów z Bizancjum i emiratami arabskimi na Półwyspie Iberyjskim na Zachód dotarły pisma nie tylko Arystotelesa, ale także Archimedesa, Euklidesa czy Hipokratesa. Przetłumaczono je na z greki i arabskiego na łacinę. Szeroko korzystano także z komentarzy badaczy muzułmańskich (AwicennyAwerroesa) oraz żydowskich (Majmonidesa). Nowe tłumaczenia Hipokratesa i Galena rozszerzyły wiedzę medyczną. Na pismach Arystotelesa i jego komentatorów ludzie Zachodu uczyli się logiki jako narzędzia poznania i porządkowania wiedzy. Wielu duchownych nie ufało arystotelesowskiej logice, odczytując Biblię dosłownie. Ostatecznie jednak w XIV wieku zwyciężył trend przeciwny, szukania prawdy z pomocą danego przez Boga rozumu. Niezależnie jednak od akceptacji lub odrzucenia samej myśli Arystotelesa, logika została zastosowana wobec Biblii i pism Ojców Kościoła. Zapoczątkowała w ten sposób nową formę myśli teologicznej i nauczania: scholastykę. Oparta na klasycznym schemacie pytań i odpowiedzi, krytycznie badająca teksty i otaczający świat, zapewniła wyjątkowy rozwój myśli średniowiecznej w XIII i początkach XIV wieku. I to także było zasługą ponownego odkrycia antyku, renesansu wieku XII.

Starożytność aktualna

W XIV‑wiecznym traktacie zielarskim znalazło się miejsce dla miniatury przedstawiającej dysputę między Awerroesem a Porfiriuszem. Była to wymyślona debata, obu dyskutantów dzieliło bowiem dziewięć wieków historii. Jednocześnie obaj byli mistrzami, na ich pismach średniowieczni uczyli się logiki i podstaw filozofii antycznej. Swą pozycję zawdzięczali jednak nie własnym, oryginalnym przemyśleniom, lecz przekazowi idei odległych mistrzów – Arystotelesa i Platona. Ich spór na karcie średniowiecznego rękopisu jest więc powtórzeniem starożytnego sporu największych szkół filozoficznych.

Spór Awerroesa i Porfiriusza był odbiciem największej ówczesnej kontrowersji filozofów – dyskusji między nominalistami (zwolennikami Arystotelesa) i realistami (zwolennikami Platona), dotyczącej natury całego świata. Spór ten – w największym skrócie – dotyczył tego, czym były pojęcia ogólne (powszechniki), np. miłość, nienawiść, cnota, dzbanek czy szklanka, jako takie, nie zaś jako konkretne przedmioty. Dla realistów powszechniki były bytami istniejącymi niezależnie od konkretnych reprezentacji, to znaczy: np. dzbanek istniał niezależnie od konkretnego dzbanka. Odpowiadało to idei wiecznych praw Boga rządzących światem, niezależnych od zjawisk podlegających upływowi czasu. Nominaliści uważali, że powszechniki to wytwory umysłu, z pomocą których człowiek porządkuje i poznaje świat. Spór nie miał ostatecznego rozstrzygnięcia w średniowieczu. Ale doprowadził do rozwoju narzędzi logicznego poznawania świata.

Humanizm w kulturze późnego średniowiecza

Czerpanie inspiracji z kultury antycznej w średniowieczu dotyczyło różnych dziedzin w każdym z okresów. Renesans karoliński skoncentrował się na poprawności języka, kultura Cesarstwa – ottońska w X/XI wieku – na formach prezentacji władców, a renesans XII wieku – na myśli filozoficznej. Rozkwit kultury średniowiecza w XIII i 1. połowie XIV wieku zaowocował dziełami oryginalnymi, doskonale dopasowanymi do potrzeb duchowych ludzi epoki. W rezultacie zmalało zapotrzebowanie na dzieła kultury antycznej. Arystotelesa, Platona czy Pitagorasa uważano za mistrzów w poznaniu świata doczesnego. Ale to, co naprawdę istotne, odnajdywano chętniej w myśli Tomasza z Akwinu.

Odreagowanie zależności?

Średniowieczni uczeni mieli głęboką świadomość zależności od autorytetów, do których niewątpliwie należał Arystoteles. Ale zdawano sobie także sprawę z roli, jaką odegrał w przekazaniu jego myśli tłumacz i interpretator Awerroes. Nie był on chrześcijaninem, co dla wielu stanowiło przeszkodę w przyjęciu jego nauczania. Stąd też mogło wziąć się przekonanie o wyższości dowodzenia św. Tomasza z Akwinu nad tym prezentowanym przez Awerroesa muzułmanina.

Głęboką zmianę w podejściu zachodnich Europejczyków do kultury antycznej zapoczątkowali Włosi. W średniowiecznej Italii narastało przekonanie o konieczności dotarcia do oryginalnych myśli i dzieł autorów antycznych i ich naśladowania. Już nie w kontekście rozważań filozoficznych i teologicznych, ale poznania człowieka. Korzenie tego późnośredniowiecznego humanizmu sięgają schyłku XIII wieku, ale w pełni widoczny staje się on wiek później. Już w XIV wieku we Florencji rozpoczynają się studia nad filozofią Platona. Skutkują one poszukiwaniem jego pism w bibliotekach całej Europy. Przełomowy okazał się wiek XV. Wówczas do Italii przybyli liczni uczeni bizantyjscy. Nasilenie kontaktów wynikało z podjęcia w latach 20. i 30. XV wieku prób powołania do życia unii chrześcijańskich Kościołów Wschodu (głównie bizantyjskiego) i Zachodu (rzymskiego) i zapewnienia pomocy wojskowej Zachodu dla Konstantynopola. Wraz z uczonymi do Rzymu przybył z Bizancjum późniejszy kardynał Bessarion.

Kolejna grupa przybyszów pojawiła się w Italii, uciekając z ojczyzny po zdobyciu Konstantynopola przez Turków. Żywo włączyli się oni przede wszystkim w tłumaczenie tekstów greckich na łacinę. Uczyli także greki – języka wciąż słabo znanego na Zachodzie - umożliwiając badaczom korzystanie z oryginalnych tekstów starożytnych. W odróżnieniu od renesansu XII wieku, ten żywy w Italii XV‑wieczny ruch intelektualny skoncentrował się na badaniu dzieł literatury, historiografii, filozofii. Dużo mniejszą rolę odgrywały studia nad traktatami z zakresu nauk ścisłych i o Ziemi.

Ćwiczenie 1

Humaniści nie koncentrowali się wyłącznie na studiach nad literaturą grecką. Starali się – ponownie – oczyścić klasyczną łacinę z dodanych do niej w średniowieczu nowych słów, zasad ortografii i gramatyki. Powracali do form literackich zarzuconych w średniowieczu i tematów nieobecnych w literaturze tych czasów. Przygotowywali mowy i listy wzorowane na dziełach rzymskich, pisali dzienniki i pisma o charakterze autobiograficznym.

Wreszcie zdano sobie sprawę, że łacina, którą posługiwali się wielcy twórcy starożytni, w tamtych czasach była językiem potocznym. Uznano więc, że możliwe jest – zgodnie z wzorcami antycznymi – pisanie dzieł literackich w języku ojczystym. Świadomość tego faktu miała daleko idące konsekwencje dla całej kultury Europy. Humanizm był odrębnym nurtem w kulturze średniowiecznej, zapowiadał nowe czasy Renesansu, czasy końca uniwersalnej wspólnoty Europy i początku kultur narodowych. Wskazywał też, jak wielki był wśród intelektualistów średniowiecza głód nowych myśli, których szukano przede wszystkim w antycznym dziedzictwie kultury europejskiej.

Ciekawostka

Osobą, która jako pierwsza wprowadziła podział dziejów Europy na starożytność, średniowiecze i wieki nowe, był Aretino. Uczynił to w 1. połowie XV wieku, stąd wskazane przez niego daty graniczne epok były inne niż przyjmowane obecnie. Nie jest, niestety, znana dokładna data sformułowania tej koncepcji. Pewne jest jedynie to, że jej spopularyzowanie oznaczało odrzucenie podziału dziejów w oparciu o wydarzenia religijne.

Książka potrzebna od zaraz

Humaniści namiętnie szukali książek. Nie tylko konkretnych autorów i tytułów, ale też odpowiednich tłumaczeń. Zdawali sobie bowiem sprawę z tego, o czym na wstępie do naszej lekcji mówił Richard de Bury: zły tłumacz niszczy dzieło. O pożądane prace nie było jednak łatwo.

Przeczytaj poniższą wymianę korespondencji między Eneaszem Sylwiuszem Piccolominim a Janem Campisio w 1443 roku.

Wiedeń, 11 października 1443 r., Eneasz Sylwiusz Piccolomini do Jana Campisio

Cieszę się bardzo, że znalazłeś „Politykę” (Arystotelesa) w przekładzie Aretina. Postanowiłem ją kupić [...]. Prosiłem Mateusza (z Pizy), żeby kazał te pieniądze wypłacić [...]. (Staraj się), abym z Twoją pomocą osiągnął „Politykę”, skoro mi [ją] tak bardzo doradzałeś.

Rzym, 13 listopada 1443 r., Jan Campisio do Eneasza Sylwiusza Piccolominiego

Pragnienie Twoje, aby otrzymać „Politykę” Arystotelesa w przekładzie Aretina tak szybko, jak tylko jest to możliwe przy tak znacznej odległości, postaram się wypełnić tą czy inną drogą, jak mi tylko zalecisz. Nie lękam się też o pieniądze.

Lublana, 18 lutego 1444 r., Eneasz Sylwiusz Piccolomini do Jana Campisio

Spodziewam się, że otrzymałeś już mój list, wysłany miesiąc temu przez Wenecję, w którym (raz jeszcze) prosiłem Cię, abyś dla mnie kupił „Politykę” Arystotelesa tak, jak o tym rozmawialiśmy w Wiedniu. Spodziewam się, że o tym pamiętasz [...].

Rzym, 8 kwietnia 1444 r., Jan Campisio do Eneasza Sylwiusza Piccolominiego

Księgę „Polityki”, jak uprzednio pisałem, znalazłem w Sienie. W Rzymie natomiast nie mogłem znaleźć dotąd żadnego egzemplarza przeznaczonego na sprzedaż [...]. Nie ma, co prawda, w Rzymie tak wielkiej liczby ksiąg na sprzedaż, jak była we Florencji, szczególnie obcych, a zwłaszcza tych, do których należy przekład Aretina. Bądź jednak pewien, że chcąc sprostać Twym chęciom, nie spocznę, aż będziesz miał tę książkę [...]. Ponieważ zaś, jak widzę, trudno bardzo znaleźć jej sprzedawcę, a nawet niełatwo jest znaleźć kogoś, kto by mi tę książkę pożyczył, chyba że na krótki czas, postanowiłem wynaleźć pisarza, który tę książkę szybko, lecz czytelnie przepisze [...].

Bruck, 20 listopad 1444 r., Eneasz Sylwiusz Piccolomini do Jana Campisio

Przybędą do was niezadługo posłowie króla (Fryderyka III). Im możesz oddać „Politykę”, aby mi ją przywieźli.
Poproszę ich, aby się podjęli takiej przysługi. Ty jedynie pamiętaj, aby im (książkę) wręczyć [...].

Zamiast podsumowania

W średniowieczu intelektualiści związani z każdym z trzech renesansów – karolińskim, XII wieku i tym poprzedzającym właściwy Renesans – postulowali o lepsze posługiwanie się językiem łacińskim. Wskazywaliśmy na przyczyny tego stanu, cele, które za takimi wezwaniami stały. Poniżej przedstawiamy jeszcze jedną wypowiedź z epoki, a właściwie jej pogranicza. Lorenzo Valla w XV wieku, pisząc wstęp do jednego z dzieł retorycznych, uzasadnia konieczność troski o powrót do łaciny klasycznej.

Polecenie 3

Zapoznaj się z argumentami Lorenza Valla i spróbuj przygotować własną wypowiedź jako władca w IX, XII lub XV wieku na temat: dlaczego warto wspierać aktywność tych, którzy w sztuce, literaturze, liturgii chcą odwoływać się do wzorców klasycznych? W razie potrzeby zapoznaj się z kolejnymi rozdziałami podręcznika, by zgromadzić odpowiednie informacje.

Kiedy rozważam sobie nieraz dzieje naszych przodków oraz innych królów lub ludów, wydaje mi się, że nasi (tj. Rzymianie) przewyższyli inne narody przez rozszerzenie nie tylko swego panowania, ale i swego języka. [...] na całym prawie Zachodzie i w znacznej części Afryki Północnej przodkowie nasi w krótkim czasie uczynili jak gdyby świetną królową język rzymski [...]. On to bowiem ludy i szczepy oświecił wszelkimi sztukami, które zowią wyzwolonymi, on nauczył ich praw lepszych, on otworzył im drogę do wszelkiej mądrości, on wreszcie sprawił, że nie można było zwać ich nadal barbarzyńcami. Wielkie jest przeto dostojeństwo języka łacińskiego, wielka jest jego świętość, która z czcią i nabożeństwem strzeżona jest tyle wieków u obcych barbarzyńców i wrogów [...]. Dalej jednak mówić przeszkadza mi ból, który mnie szarpie i zmusza do łez, gdy widzę stan, w jakim się (znajomość łaciny) znajduje. [...] jest ona w tym stanie, w jakim był niegdyś Rzym zdobyty przez Galów: wszystko obalone, spalone, zburzone [...]. Od wielu bowiem wieków nikt nie tylko nie mówił (dobrze) po łacinie, lecz i nie rozumiał w czytaniu. Nie mieli bowiem ani nie mają studiujący filozofię dzieł filozofów, obrońcy prawa i badacze prawa – dzieł prawników ani też inni czytelnicy nie mieli ksiąg starożytnych. Dlatego też przez moją wielką miłość ojczyzny niech mi będzie wolno wezwać wszystkich do wielkości sprawy [...], rzucić im jakoby hasło wojenne (aby poznali łacinę klasyczną).

Dzięki temu spotkaniu z historią uzyskałem lub rozwinąłem:

  • umiejętność:

  • wiedzę:

  • zrozumienie: