samotność zdjęcie

Większość ludzi zachowuje dystans wobec obcych, nieznanych osób. Choć lęk przed tym, co obce, może się wydawać irracjonalny, nie znaczy to, że nie można spróbować go zrozumieć i wyjaśnić.

Obcym nazywa się osobę wywodzącą się z innego świata – kogoś z innej dzielnicy, kraju, kultury, religii, grupy społecznej. Pojawienie się obcego w danej społeczności wywołuje zmiany. Rewidujemy swoje wyobrażenia o sobie, zadajemy pytania o tożsamość jednostki i zbiorowości. Doświadczamy obcowania z tym, co nieznane. Z drugiej strony należy zwrócić uwagę na przeżycia osoby, która w określonej zbiorowości może się czuć jak „cudzoziemiec”. Powody wyalienowania są zróżnicowane. Czasami mogą mieć podłoże psychiczne.

Proza lat 30. XX wieku coraz częściej zaglądała w zakamarki psychiki swoich bohaterów. Poddawała ich swoistej psychoanalizie, dzięki czemu ukazywała, ukazywała złożoność wnętrza i charakteru człowieka. Powieść Cudzoziemka, wydana w 1936 roku, jest przykładem studium psychologicznego postaci.

Już wiesz
Dla zainteresowanych

1) Na podstawie dowolnych źródeł wiedzy przygotuj informacje na temat psychoanalizy.

2) Obejrzyj film Cudzoziemka (1986) w reżyserii Ryszarda Bera.

3) Przygotuj notatkę, w której przedstawisz rolę wspomnień w życiu człowieka.

4) Przeczytaj Cudzoziemkę Marii Kuncewiczowej.

O dziele

Ćwiczenie 1

Wyjaśnij, w jakich okolicznościach rodzi się w człowieku poczucie obcości czy inności względem innych.

Konstrukcja czasowa odgrywa w Cudzoziemce bardzo istotną rolę. Czas akcji to zaledwie jeden dzień – od rana, gdy Róża była umówiona na spotkanie ze swoją córką, do wieczora, gdy główna bohaterka umiera. Czas wspomnień rozciąga się natomiast na całe życie Róży Żabczyńskiej. Wspomnienia nie mają przebiegu linearnego, lecz w drodze skojarzeń bohaterka wydobywa ze swojej pamięci pewne obrazy. Jerzy Kwiatkowski uważał, że jest to rodzaj „przedśmiertnego obrachunku z własnym życiem”.

Czytelnicy powieści Cudzoziemka Marii Kuncewiczowej niejednokrotnie w sposób negatywny odbierają główną bohaterkę, Różę Żabczyńską. Te reakcje są do pewnego stopnia zrozumiałe. Róża nie wzbudza sympatii otoczenia. Jest osobą neurotyczną, nieprzewidywalną, protekcjonalną, trudną w kontaktach z innymi. Główna postać powieści Kuncewiczowej jest opryskliwa zarówno wobec najbliższych, jak i w stosunku do służby. Taki obraz Róży ukazuje się oczom czytelników już od pierwszej sceny dzieła i pogłębia się w trakcie dalszej lektury. Stopniowo odsłaniane przez pisarkę tajemnice biografii Róży układają się w pełniejszy obraz tej postaci. Wówczas okazuje się, że ocena bohaterki nie powinna być tak surowa i jednoznaczna. Okazuje się, że u podłoża frustracji głównej bohaterki leży nie tylko nieodwzajemniona miłość do Michała Bądskiego, ale także – zaprzepaszczona wskutek błędu nauczyciela gry na skrzypcach – kariera muzyczna.

Trzeba pamiętać, że także relacje tej kobiety z mężczyznami nie należały do najłatwiejszych. Nie chodzi tylko o jej niespełnione uczucie do Michała, ale także związek z mężem - Adamem.

W dalszych latach los po raz kolejny boleśnie doświadczył bohaterkę: zmarł jej ukochany syn, a ona została zgwałcona przez męża i wyniku tego zdarzenia poczęła córkę, Martę. Przez długie lata relacje między Różą a Martą były negatywne. Zmiana nastąpiła dopiero wtedy, gdy kobieta dostrzegła muzyczny talent córki (piękny głos). Można zatem powiedzieć, że to muzyka połączyła obie te kobiety. Kreśląc portret Róży Żabczyńskiej, nie można zapomnieć o kwestii narodowej tożsamości bohaterki. Kobieta urodziła się w Rosji (w Taganrogu) i tam spędziła najszczęśliwsze lata swojego życia. Jednak nawet w tym miejscu doświadczyła poczucia obcości, ponieważ większość ludzi chodziła do cerkwi, a ona uczęszczała do kościoła katolickiego. W piątej klasie gimnazjum, gdy Róża miała 16 lat, ciotka Luiza Żabczyńska (siostra ojca) zabrała ją do Warszawy z obawy przez zrusyfikowaniem dziewczyny. Kiedy Róża trafiła na pensję, była szykanowana i wyśmiewana przez koleżanki, które nazywały ją „kacapką” ze względu na obcy akcent. Dziewczyna odebrała Polskę jako nieprzyjazny kraj.

Róża Żabczyńska wszędzie, gdziekolwiek się znajdowała, doświadczała problemów w określeniu własnej tożsamości. W Rosji nazywano ją – „warszawskaja barysznia”, „grafinia ze stolicy, artystka”, w Berlinie natomiast - „eine Fremde”. Otoczenie bohaterki wymyślało rozmaite imiona (Róża, Ewa, Ewelina, Eveline, Rosalie, Rojza, Elcia), aby nazwać kobietę. Czytelnicy dopiero po lekturze całej powieści oraz wnikliwej analizie wspomnień Róży są w stanie podjąć próbę zrozumienia postępowania głównej bohaterki.

Maria Kuncewiczowa
Autor nieznany, ok. 1933, domena publiczna

Maria Kuncewiczowa

(1895–1989) – autorka powieści, dramatów, esejów. Studiowała filologię francuską, filologię polską i śpiew. Podczas II wojny światowej i w pierwszych latach powojennych przebywała poza krajem (Francja, Anglia, USA). W latach 1963–1971 wykładała literaturę polską na uniwersytecie w Chicago. Po kolejnych krótkich pobytach w kraju zamieszkała na stałe w swoim domu w Kazimierzu nad Wisłą. Najsłynniejszą książką Kuncewiczowej jest Cudzoziemka (1936), ale równie znakomite są i inne dzieła tej autorki: Przymierze z dzieckiem (1927), Twarz mężczyzny (1928), Dwa księżyce (1933), Leśnik (1952) czy Tristan 1946 (1967).
Cudzoziemka ma podtekst autobiograficzny. Autorka wyznawała, że pisanie tej powieści było dla niej rodzajem rozrachunku ze wspomnieniem o matce, Adelinie z Dziubińskich Szczepańskiej.

Ćwiczenie 2.1

Zanalizuj konstrukcję czasu w powieści Cudzoziemka. Na ilu płaszczyznach czasowych przebiega akcja?

Ćwiczenie 2.2

Określ, jakie znaczenie dla przebiegu akcji mają wspomnienia Róży, przeradzające się w rozbudowane dygresje.

Ćwiczenie 2.3

Spróbuj, na podstawie licznych dygresji zamieszczonych w tekście, odtworzyć losy głównej bohaterki.

Ćwiczenie 2.4

Scharakteryzuj relacje rodzinne Róży Żabczyńskiej.

Ćwiczenie 2.5

Wyjaśnij określenie osobowość neurotyczna i uzasadnij, że dotyczy ono bohaterki tekstu Marii Kuncewiczowej.

Cudzoziemka [fragmenty]

W ciągu życia Róża niezbyt wiele czasu spędzała przed lustrem. Za lat dzieciństwa nie odczuwała siebie jako odrębnej od świata istoty, drżała, mieniła się na różnych przeciągach – nic o swoim kształcie, o właściwym swoim kolorze nie wiedząc. Kiedy świeciło słońce, kiedy w taganroskim parku grzmiała muzyka, kiedy siostra mamy, wesoła Jula, śmiała się do oficerów albo konie gwardzistów parskały, albo w stepie kwitły drobno różowe tulipany […], kiedy Maniuta Psarułaki, córeczka kupca greckiego, szumiała haftowanymi majteczkami po tarasie – Róża czuła się piękna i dumnie patrzyła na ludzi.
Kiedy natomiast długi, gęsty, niechlujny deszcz padał, kiedy żebrak w czeladnej babki Anastazji bił wszy na kudłatym kaftanie, kiedy pachniało nieświeżym masłem […] – wtedy Róża czuła się szkaradna, przepadała po kątach, rzucała na wszystkich pełne winy spojrzenia, ze skarby świata nie zerknęłaby w lustro.
Dopiero w szesnastym roku życia był taki jeden wieczór – już w Warszawie u Bądskich. […]
Pan dyrektor był nieobecny, a Róża stała pod piecem, czekając, kiedy panna Aniela Bądska ukończy gamy i zechce łaskawie zaakompaniować jedynej uczennicy papy „Moment musical” Schuberta. […]
Wtedy to skrzypnęły drzwi, pod piecem stanął Michał Bądski, najmłodszy syn mistrza. Róża poweselała, już chciała roześmiać się głośno, dygnąć, trząchnąć warkoczami i dużo nagadać swoim śpiewnym kacapskim akcentem; ale Michał położył palec na ustach. Przysunął się bliżej, zaczął niby dłońmi szukać po piecu najcieplejszego kafla i tak zagarnął, otulił, rozgrzał całą Różę. Później wśliznął się ramieniem pod ramię, policzek przybliżył do policzka i powiedział cicho:
– Nie trzeba. Niech ona sobie gra. A my – tak.
Uścisnął lekko, patrzył. Róża poczuła się senna. Niebieskie, blade w złotych rzęsach spojrzenie Michała spływało na nią jak rzeka – powolna, nieunikniona, groźna. Róża czuła, że wszystkie trzepoty i słowa, wszystko, co było dotąd dobrze wiadome – tutaj, teraz nie nada się do tego spojrzenia. Była bezradna, upokorzona, ale bała się drgnąć, żeby spojrzenia nie spłoszyć.
Po chwili Aniela przestała grać. Filuternym wzrokiem ogarnęła parę spod pieca.
– Boże, jakaż to śmieszna ta mała – rzekła.
Róży nie dotknął okrzyk, nie miała siły czuć się nic innego poza ciepłem Michałowego ramienia. Natomiast Michał obruszył się, zamachał dłonią w kierunku fortepianu, potem, nie odrywając wzroku od czarniawych policzków, obrócił Różę delikatnie pod światło lampy i wyszeptał modlitewnym tonem:
Sieh mal, sieh mal – diese, diese Nase...
Rodzeństwo Bądscy w chwilach wielkiej poufności mówili do siebie po niemiecku. Dlatego, że i polska, i francuska mowa były zbyt wytarte, zbyt zgrubiałe w użyciu, by wyrażać wyjątkowe, na wpół uświadomione uczucia. Aniela odpowiedziała:
Ja, ja, das hat sie schon – eine wunderschöne Nase.
– No co, Różyczko – dodała oficjalnym głosem – zagramy naszego Schuberta?
Tego wieczoru – wróciwszy od Bądskich do domu – Róża z wielką ostrożnością zamknęła drzwi na klucz przed ciotką Ludwiką, zasiadła przed lustrem i nie wstała, aż świeca spłynęła w świeczniku. Odkryła swoją twarz.
Twarz odtąd stała się dla Róży na długo przedmiotem wytężonej uwagi, wielkiej troskliwości. Z niepokojem studiowała cerę, ściągała wargi i rozciągała w uśmiechu, mrużyła, to znów rozszerzała oczy, wkładając kapelusz przed lustrem. Diese, diese Nase, to było już przesądzone, tu nie było strapienia, skoro Michał chwalił, i to po niemiecku. Tym sroższe wątpliwości wybuchały na temat reszty fizjonomii. Czemuż Michał zupełnie pominął resztę? Czyż tylko diese Nase?
Róża lękliwie porównywała ze swoją powierzchownością urodę koleżanek, obrazy, charakterystyki książkowych heroin. To wszystko było tak nieuchwytne, wieloznaczne: cudze rysy, wiersze, własna twarz… Róża męczyła się, miotana z fali na falę od pychy, od samouwielbienia do kompletnej rozpaczy.

[…]

Niebawem do udręk z powodu z powodu twarzy przybyła nowa męczarnia, nowa tajemnica: ciało.

[…]

Aż wreszcie kiedyś – to już była wiosna i perskie bzy, takie same jak w Taganrogu, kwitły w Botanicznym Ogrodzie – Michał wieczorem zastąpił Róży drogę. Powiedział:
– Różyczko, skarbie mojej duszy, aniele prześliczny, moje dobre dziecko… Popatrz, noc jaka piękna! Ptaszyno, ja wynająłem karetę. Nie bój się mnie, nie drżyj. To nic złego, przysięgam na matkę. Ale gdzież pójdziemy? Powiesz cioci, że papo zatrzymał cię na wieczór i kazał grać z Anielcią. Przecież popis niedługo.
Zgodziła się. Pojechali.

[…]

– Jaki piękny masz medalion – uchwycił medalion z lokiem zmarłego braciszka, jego ręka wydała się nad wyraz ciężka, gorąca, gdy spoczęła na piersi. Róża kazała zaraz wracać, płakała żałośnie, nie strącała jednak upartej, rozgorzałej ręki. Michał całował po piersiach, po ramionach, żeby przestała płakać. Wrócili szybko i nic już okropniejszego niż ta ręka nie stało się tego wieczora. Stało się jednak drugie straszne odkrycie: ciało. Ożyły piersi, biodra, kolana – wszystko, czego dotykały poprzez suknię dłonie Michała.

Po przeczytaniu powyższego fragmentu powieści wykonaj polecenia.

Ćwiczenie 3.1

Streść wydarzenia ukazane w przywołanych fragmentach powieści Marii Kuncewiczowej.

Ćwiczenie 3.2

Zinterpretuj stwierdzenie o tym, że Róża w dzieciństwie „nie odczuwała siebie jako odrębnej od świata istoty, […] nic o swoim kształcie, o właściwym swoim kolorze nie wiedząc”.

Ćwiczenie 3.3

Określ, na czym polega symboliczna rola lustra w kontekście fragmentów z Cudzoziemki.

Ćwiczenie 3.4

Określ, na czym polegało „odkrycie” twarzy i ciała przez Różę. Jakie emocje towarzyszyły wówczas głównej bohaterce?

Ćwiczenie 3.5

Jak sądzisz, dlaczego akceptacja fizyczności Róży przez Michała była tak ważna dla młodej kobiety? Uargumentuj.

Ćwiczenie 3.6

Na podstawie powyższego fragmentu oraz odwołując się do tekstu powieści, zredaguj wypowiedź argumentacyjną na temat roli erotyki w życiu Róży Żabczyńskiej.

Ćwiczenie 3.7

Wskaż i nazwij środki stylistyczne, które wpływają na nastrój przywołanych fragmentów.

Ćwiczenie 3.8

Omów funkcję, jaką pełnią zdrobnienia w wypowiedziach Michała.

Ważne!

Cudzoziemka wysuwa się [wśród innych powieści] na czoło i jako niezwykle sugestywny portret psychologiczny, i jako głębokie i przekonywające studium psychologiczne czy raczej psychoanalityczne: studium „rozwiązanego” u schyłku życia kompleksu niższej wartości, który – wywołany zawodem miłosnym i niespełnieniem ambicji artystycznych – wyładowywał się przez wiele lat w agresji i pragnieniu dominacji. A jest to przy tym także i powieść o muzyce i o tym typie jej odbioru, w którym przeżycie estetyczne staje się przeżyciem metafizycznym, objawieniem tajemnicy świata.

Róża prędko przeszła do salonu i zapaliwszy świece wydobyła skrzypce z pudła. Na pulpicie rozłożyła partyturę. Gorączkowo podkręciła kołki, nastroiła instrument.
[…] Zupełnie tak samo wyraźnie jak szelest liści za szybą, plusk sadzawki i szkliste dzwonienie księżyca słyszała wiolonczele, flety, altówki Brahmsowskiego koncertu. Wyczekała, aż rozwieje się akord trąbek…
Pierwsze takty skrzypcowego partu zadźwięczały blado, w palcach nie było jeszcze ciepła, w piersi za wiele żaru. Niebawem wszakże wyrównał się bieg krwi, ramiona stężały na marmur, kiście nabrały miękkości. […]
Róża płonęła. Ukończywszy adagio, stała prostsza, wyższa, lżejsza niż zwykle; czuła, że odjęto jej część ciężaru, serce uderzało równo, uwolnione z nadmiaru tęsknoty. […]
– […] Spróbuję teraz allegro non troppo.
Długo nasłuchiwała zjawiskowego tutti. Wreszcie wraz z uroczystym beethovenowskim akordem wstąpiła w zespół. Palce sprawnie działały, pasaż skrzypcowy za pasażem pokrywał majaczenie oboju, fagotu, violi. Róża nie czuła zwykłej nieśmiałości wobec instrumentu; opór strun, włosia, drewniane przydźwięki, niedołęstwo mięśni – przestały istnieć. Muzyka zdawała się powstawać w sposób niematerialny, bez udziału pracy, jedynie za przyczyną zachwytu. Wyzwolona z praw fizycznych, Róża bez najmniejszego trudu przenikała wszystkie strefy i wszystkie uczucia: zarówno nieziemskie modlitwy, jak miłosne scherzanda. Między domem a światem znikł przedział – księżycowa noc roztopiła ludzi, sny, niebo i mury, tajemnica zmieszała się z wiedzą, na miejsce chaosu weszła dźwięczna, jedwabista pełnia. […]
Róża opuściła ręce. Siadła – nogi drżały. Rzuciła smyczek…

Ćwiczenie 4.1

Po przeczytaniu powyższego fragmentu określ, jakich emocji Róża doznawała podczas gry na skrzypcach.

Ćwiczenie 4.2

Wytłumacz, dlaczego muzyka stała się dla Róży przeżyciem metafizycznym.

Ćwiczenie 4.3

Scharakteryzuj relacje Róży z córką Martą. Jaką rolę w pojednaniu kobiet odegrała muzyka?

Skrzypaczka
Lovis Corinth, Skrzypaczka, 1900, olej na płótnie, zbiory prywatne, domena publiczna

Studium złośnicy

Istotą powieści jest ruch i działanie, portret zaś jest czymś statycznym. Kuncewiczowa wybrnęła z tej trudności przy pomocy pewnego chwytu powieściowego. Użyła formy spowiedzi. Zaplątana w swój los niezrozumiały, niezrozumiana i przez swe otoczenie, bohaterka powieści dochodzi w końcu, krótko przed śmiercią, do zrozumienia swej zagadki i czyni spowiedź przed córką, porachunek z całego swego życia.

[…]

Jest to portret kobiety złej, jędzy, megiery – pierwszy raz w tej skali i rozpiętości pokazany w literaturze polskiej. Jesteśmy tu o mile oddaleni od wszystkich wampów i demonów kobiecych, tych zakłamanych, tanich i kokieteryjnych sublimacji zła. Chodzi tu o złość w jej pospolitej, brutalnej i wulgarnej postaci. W pierwszej warstwie portretu, w podmalowaniu niejako, jawi się przed nami bohaterka właśnie w tej nieufryzowanej, śmiesznej i biednej złości. Rysunek Kuncewiczowej jest tak świetny i przekonywający, że zdaje się nam, jakbyśmy tę postać skądś znali. Kuncewiczowa nie oszczędza swej bohaterki, nie tuszuje, nie łagodzi. Z odwagą i bezwzględnością ryzykuje dezaprobatę, odruchy antypatii u czytelnika, naraża ją na śmieszność. Jednak ta odwaga i bezwzględność opłacają się sowicie na wyższym piętrze tej psychologii.
Złość ludzka, ta elementarna i pierwotna wrogość egoistycznej jednostki przeciwstawiającej się całemu światu, bywa w swych wielkich i żywiołowych wybuchach zjawiskiem wspaniałym i fascynującym. Ale nawet w manifestacjach mniejszego formatu nie jest ona pozbawiona pewnego uroku. Jest to w gruncie rzeczy zabytkowa i archaiczna forma reakcji, pochodząca z pierwotnych i prymitywnych czasów, gdy w stosunkach międzyludzkich bezpośredni terror był jeszcze dostatecznym i skutecznym regulatywem. [...] Z drugiej jednak strony tkwi w objawach złości pewien romantyzm, pewien naiwny patos, który bawi i interesuje jako bezpośredni wybuch siły witalnej, wyłamującej się z obłaskawionych form kulturalnych. [...] Złość bohaterki naszej zdaje się mieć to dwuznaczne, podwójne i zawiłe źródło – i dlatego raz bawi i ujmuje, to znowu budzi zdziwienie i litość.
Ekspansja tej złości jest większa i groźniejsza. Łamie ona życie męża Adama, zawisła jak siła fatalna nad życiem dzieci. Są chwile, w których ta siła demoniczna podsuwa jej pokusę zbrodni. Róża bawi się myślą zamordowania syna, spowodowania zgonu córki. Autorka nie tai dłużej, że coś tam jest nie w porządku, że złość ta umiejscowiona jest fałszywie, wyżywa się zastępczo na niewłaściwym terenie. Kuncewiczowa miała doskonały pomysł posłużyć się czymś w rodzaju techniki swobodnego kojarzenia, jak na seansie psychoanalitycznym. Już na pierwszych kartkach powieści przemyca autorka, z początku nie akcentując, jakby incognito, zasadniczą sytuację tego życia. Czyni to czysto anegdotycznie, wywołując tę scenę na wpół zamierzchłą z dalekiego dzieciństwa: Róża, dzika dziewczynka z Taganrogu, pełna ciekawości życia, przy piecu z Michałem – i jego słowa czarujące: „diese, diese, o ja wunderschne Nase”, słowa, w których zawarte jest fatum Róży. Tak niepozorne może być w języku świadomości, co podświadomie zawiera cały sens życia. Oto jest tekst losu Róży, oto jest werset, który bez końca będzie odczytywała coraz to z inną intonacją, coraz bliższa zrozumienia – aż go zrozumie ostatecznie w późnej godzinie życia. [...]
Psychoanaliza zna dobrze te skupienia odciętej i bezwyjściowej energii psychicznej, zawarte w pewnych słowach, w pewnych myślach musowych lub działaniach. Nasuwa się pytanie, czy doświadczenia psychoanalizy mogą być przedmiotem opracowań literackich.
Wydaje mi się, że wywód psychoanalityczny nie jest dostatecznie dla niewtajemniczonych przekonywający. [...] Rewelacje psychoanalityków, choć prawdziwe, pozostaną jeszcze długo dla nieprzyzwyczajonego umysłu nieprzekonywające [...]. Powieść Kuncewiczowej przeczy jednak tej prognozie. [...]
Wracamy jeszcze raz do decydującego przeżycia Róży w dzieciństwie. […]
Życie schwytane w potrzask kompleksu ma jednak jeszcze inną drogę do wolności: sublimację, sztukę, ambicję, karierę. Róża próbuje wymknąć się swemu kompleksowi przez wszystkie te luki. Najtragiczniejsze są jej próby wzlotów w sferę muzyki. Róża bowiem jest skrzypaczką utalentowaną, choć niedokształconą. [...]
Róża tak długo szamoce się w sidłach swego nieszczęścia, aż siły jej słabną, zaciekła pasja opada. Los Róży, chcąc ją dokończyć, czyni ją miększą, ustępliwszą, dostępniejszą dla kompromisów.
Kuncewiczowa oparła nieświadomie kompozycję tej książki na schemacie rozwiązania symptomu neurotycznego, na zasadzie procederu psychoanalizy. To sprawia, że pewne motywy przewodnie powracają w niej wciąż na nowo, zanikają i wynurzają się z powrotem, jak w swobodnym kojarzeniu, kierowanym podziemną dynamiką podświadomego. Nadaje to kompozycji pewien charakter muzyczny. Falowanie motywów powracających wciąż w innej tonacji, oscylowanie narracji wśród ciągłych aluzji, myślowych asonansów, korespondencji i raportów daje w rezultacie wrażenie budowy niezmiernie misternej, w różnych kierunkach powiązanej, wielokrotnie zdeterminowanej – jak fuga muzyczna.

Przeczytaj fragmenty recenzji Brunona Schulza, a następnie wykonaj polecenia.

Ćwiczenie 5.1

Omów sposób konstruowania powieści zastosowany przez Marię Kuncewiczową.

Ćwiczenie 5.2

Wyjaśnij, jaki portret głównej bohaterki wyłania się z recenzji Brunona Schulza.

Ćwiczenie 5.3

Czy można odczytać recenzję Schulza jako psychoanalityczną interpretację powieści Marii Kuncewiczowej? Uzasadnij swoje stanowisko.

Ćwiczenie 5.4

Główna bohaterka jest postacią z kompleksami. Na jaki rodzaj kompleksu zwraca przede wszystkim uwagę Bruno Schulz?

Preteksty

Zygmunt Freud
Max Halberstadt, 1922, fotografia, domena publiczna

Zygmunt Freud

(1856–1939) – austriacki psychiatra i lekarz neurolog. Znany jako twórca psychoanalizy.

Psychoanaliza, wypracowana na przełomie XIX i XX w. przez Freuda, w najbardziej podstawowym znaczeniu to kliniczna metoda leczenia. Psychoanalityk słucha opowieści pacjenta i interpretuje ją w celu odkrycia motywacji objawów będących wyrazem nieświadomego życia psychicznego. Psychoanaliza polega na odkrywaniu nieświadomego znaczenia słów, zachowań i wyobrażeń, a opiera się na założeniu, że to, co jawne sprowadza się do tego, co ukryte. Psychoanaliza pokazuje, że to, co pozornie pozbawione znaczenia, to, co jest błędem albo przejęzyczeniem („czynności pomyłkowe”), to, co jest marzeniem sennym, ma pewien sens, aczkolwiek jest on niedostępny dla świadomości.
Według psychoanalizy, jednostką ludzką powodują popędy, z których najważniejsze są dwa: libido (Eros) i popęd śmierci (Tanatos). Rozmaite doświadczenia traumatyczne i wychowanie kulturowe powodują, że niektóre treści psychiczne związane z popędami zostają wyparte do nieświadomości. Wówczas w jednostce rodzą się napięcia, z którymi nie jest ona w stanie sobie poradzić, powstają wewnątrzpsychiczne napięcia i konflikty określane mianem nerwicy. Celem terapii psychoanalitycznej jest przekształcenie tego, co nieświadome i patologiczne, w to co świadome.
Psychoanaliza zwraca uwagę na to, że człowiek podlega siłom, nad którymi nie ma pełnej władzy i których nie jest świadomy. Człowiek po odkryciach Freuda to jednostka niepogodzona sama z sobą, rozrywana przez rozmaite sprzeczności, rozdarta między wewnętrznymi pragnieniami a zewnętrznymi przymusami.

Ćwiczenie 6.1

Określ, jakie treści z życia Róży Żabczyńskiej zostały zepchnięte do jej nieświadomości.

Ćwiczenie 6.2

Określ przyczyny napięć, z którymi główna bohaterka Cudzoziemki nie była w stanie poradzić przez całe życie.

Zadaniowo

Ćwiczenie 7

Przygotuj pisemną wypowiedź argumentacyjną na temat: Wpływ doświadczeń z okresu młodości na życie bohaterów literackich. Odwołaj się do wybranych tekstów literackich.

Ćwiczenie 8

Przygotuj pisemną wypowiedź argumentacyjną na temat: Rola i funkcja muzyki w życiu bohaterów. Rozważ temat, odwołując się do trzech wybranych tekstów kultury.

Ćwiczenie 9

Zredaguj wypowiedź stanowiącą obronę głównej bohaterki Cudzoziemki Marii Kuncewiczowej. W swojej pracy wykorzystaj inspiracje psychoanalityczne.