Czy zdarzyło się wam zapisywać swoje sny? Niektóre z nich mogą stać się początkami bardzo ciekawych opowieści. Poznajcie Wielkomiluda, który kolekcjonuje je w… słoikach.

Ćwiczenie 1

Wyjaśnij, co znaczą poniższe związki frazeologiczne:

  • spać jak zając pod miedzą,

  • spać snem sprawiedliwego,

  • spać jak suseł,

  • spać jak dziecko.

Ćwiczenie 2

Porozmawiajcie o czynnościach i rytuałach wykonywanych tuż przed zaśnięciem. Jakie zwyczaje towarzyszą wam, kiedy kładziecie się spać? Co ułatwia wam zasypianie?

Ćwiczenie 3

Wysłuchaj nagrania tekstu Roalda Dahla „Sny to bardzo tajemnicze zjawiszcza”. Zwróć uwagę na fragmenty trudniejsze do zrozumienia. Co powoduje tę trudność?

Wielkomilud siedział przy swym ogromnym stole i tak jakby odrabiał lekcje.
Zosia siedziała po turecku na blacie i przyglądała się z bliska, jak olbrzym pracuje.
Między nimi stał słój, w którym spoczywał jeden jedyny dobry sen złowiony tego dnia.
Wielkomilud trzymał w garści ołówek niesłychanych rozmiarów. Z wielkim staraniem i cierpliwością pisał drukowanymi literami na małym karteluszku.
– Co piszesz? – spytała Zosia.
– Każdy sen ma na słoju szpicjalną naklepkę – wyjaśnił olbrzym. – Inaczej nie mógłbym znaleźć tego, o który mi idzie, zwłaszcza w pośpiechu. [...]
Dziewczynka przysunęła się bliżej, żeby zobaczyć, co już napisał. Drukowane litery były duże, zamaszyste, ale niezbyt wyraźne. A oto słowa, które widniały na kartce:
W tym śnie ratóje mojego nałuczyciela pszed łutonienciem. Z wysokiego mostu daje nórka do żeki, wyciongam nałuczyciela na bżek a potem go obdażam śmiertelnym pocaunkiem...
– Że co proszę? – spytała Zosia.
Wielkomilud przestał pisać. Z wolna uniósł głowę i spojrzał dziewczynce prosto w oczy.
– Już ci mówiłem – powiedział – że nie miałem okazji chodzić do szkoły. Robię pełno błędów. Nie moja wina. Staram się, jak mogę. Miła z ciebie dziewuszka, ale pamiętaj, proszę, że ty też nie schrupczyłaś wszystkich rozumów.
– Przepraszam. Naprawdę mi przykro. To bardzo niegrzecznie z mojej strony, że wciąż cię poprawiam. [...]
Wstał, podszedł do jednej z licznych półek i postawił słój z najnowszą zdobyczą wśród tysięcy innych słojów.
– A mogłabym obejrzeć jeszcze jakieś sny? – spytała Zosia.
Olbrzym się zawahał.
– Nikt ich jeszcze nie widział – rzekł. – Ale może mimo wszystko pozwolę ci zerknąć.
Zdjął ją ze stołu, postawił sobie na dłoni i zaniósł do którejś półki. – Te tutaj są dobre – powiedział. – To same mrzonżoninki.
– Przysuń mnie trochę bliżej, żebym mogła przeczytać – poprosiła dziewczynka.
– Na naklepkach są tylko chrzęściowe notatki – rzekł olbrzym. – Same sny bywają zwykle dużo dłuższe.
Zosia zaczęła czytać. Pierwszy napis był dosyć długi. Etykietka kończyła się dopiero po drugiej stronie słoja, toteż dziewczynka musiała nim obracać, czytając. A oto treść napisu:
Dzisiaj siedzę w klasie i nagle widze że jak bardzo ówarznie patsze na paniom w pewien sposup to mogę ją uśpić jak mi się podoba. Wienc patsze dalej a jej w końcu głowa opada na biórko i tfardo zasypia i okropnie chrapczy a ftedy fchodzi pan dyrektor i kszyczy „Panno Plumridge, niech się pani zbudzi! Jak pani w ogule śmie zasypiać potczas lekcji! Prosze wzionć kapelusz i puaszcz i na zawsze opuścić te szkołe! Zwalniam paniom!”, ale ja jego natychmiast usypiam a on sie wolno osówa na podłogę jakby był z galarety i jusz leży bezwładnie a chrapczy jeszcze gożej nisz panna Plumridge. I wtedy słysze jak Mama muwi „obuć sie siniadanie gotowe”.
– Cóż to za dziwaczny sen – powiedziała Zosia.
– To dzwonecznik – odparł Wielkomilud. – Bardzo hopsny.
Tuż pod dolną krawędzią etykietki Zosia ujrzała sam sen: leżał na dnie słoja, łagodnie pulsując. Wyglądał podobnie jak poprzedni – no, może był od niego trochę większy.
– Masz inne sny dla chłopców, a inne dla dziewczynek? – spytała Zosia.
– No pewnie. Gdybym chłopcu wdmuszył dziewuszny sen, niechby i hopsny, chłopiec pomyślałby zaraz po przebudzeniu: „A cóż to za szkarładne głupiestwo mi się przyśniło?”.
– No właśnie, chłopcy tacy już są – powiedziała Zosia.
– Na tej półce trzymam same sny dla dziewczynek.
– A mogę przeczytać jakiś sen dla chłopców?
– Możesz – odparł Wielkomilud, podnosząc ją o jedną półkę wyżej.
Napis na pierwszym z brzegu słoju brzmiał:
Robie sobie czarodziejskie bóty ze ssaniem i jak je włorze to umie wejść po ścianie asz na sófit. No wienc tak sobie hodze po sóficie do gury nogami a tu whodzi moja starsza siostra i zaczyna się na mnie dżeć jak to ona, dże sie co ty najlepszego wyprawiasz, kto to widział lazić po sóficie, a ja nic tylko sie na nią patsze z gury i sie uśmiecham i muwie pszeciesz ci muwiłem że jak cie widze to asz mnie wywraca na drugą strone no i patsz, co narobilaś, fszystko przes ciebie.
– Ten jest jakiś głupawy – orzekła Zosia.
– Chłopcy byliby innego zdania – z uśmiechem odparł olbrzym. – To też jest dzwonecznik. No, ale może już dość tego czytania? […]
– Sny to bardzo tajemnicze zjawiszcza – rzekł olbrzym. – Ludzie ani trochę ich nie rozumieją. Nawet najbardziej przemóżdżali profesorowie. […]
– No, na razie wystarczy. Mam ich jeszcze całe krztyliony, ale już mnie ręka rozbolała, tak długo cię trzymam.

Ćwiczenie 4

Przeczytaj tekst samodzielnie i odpowiedz na pytania:

  • Jakiego rodzaju błędy były w tym tekście?

  • Kto jest bohaterem tego fragmentu opowiadania?

  • Kto jest gościem olbrzyma?

  • O czym opowiada ten tekst?

Ćwiczenie 5

Powiedz, o czym według Wielkomiluda śnili chłopcy. Dlaczego nie mogli śnić tych samych snów co dziewczynki? Opisz tutaj lub w zeszycie przykładowy sen dziewczynek.

Ćwiczenie 6

Wielkomilud zgromadził tysiące snów. Wyobraź sobie i opowiedz, jakie sny mogą się znajdować w słojach z takimi „naklepkami”.

Uniwersytet Wrocławski, licencja: CC BY 3.0

Narysuj jeden z tych snów.

Ćwiczenie 7

Może „nie schrupczyliście wszystkich rozumów”, ale z pewnością umiecie odszukać w opisach snów błędy ortograficzne i interpunkcyjne oraz je poprawić. Przepiszcie poprawnie wybrany opis snu do zeszytu. Pracujcie ze słownikiem ortograficznym.

Ćwiczenie 8
Ćwiczenie 9

Wyobraź sobie, jak może wyglądać najnowsza zdobycz Wielkomiluda, wykonaj jej model z plasteliny i włóż do słoja w taki sposób, żeby można go było zaprezentować na wystawie. Nie zapomnij podpisać słoj.

Ćwiczenie 10

Wyszukaj w słowniku języka polskiego znaczenie słowa „jawa”. Dowiedz się, co to znaczy „śnić na jawie”.

Łapacz snów Łapacz snów Źródło: licencja: CC 0.
Łapacz snów
licencja: CC 0
Ćwiczenie 11

Łapacze snów to tradycyjne indiańskie przyrządy zawieszane w tipi nad łóżeczkiem lub kołyską dziecka. Mogą być bardzo ozdobne. Mają one sprowadzić na śpiącego dobre sny, a złe zatrzymać. Możesz zrobić łapacz snów samodzielnie. Potrzebne ci będą następujące przedmioty:

  • giętka wierzbowa gałązka,

  • cienki skórzany pasek lub wełna/mulina do oplecenia gałązki,

  • kordonek lub mulina do zrobienia sieci (można je nawoskować lub wzmocnić płynnym klejem),

  • rzemyki,

  • piórka, koraliki i muszelki.

Wierzbową gałązkę uformuj w obręcz. Owiń ją skórą lub ciasno muliną. Wykonaj sieć: zaczep kilka pętelek muliny dookoła w środku okręgu w równych odległościach. Od każdej pętelki poprowadź następne tak, aby zwężały się do środka. Zostaw w środku otwór, przez który dostaną się dobre sny. Ozdób łapacz snów rzemykami, koralikami, piórkami itp. Możesz zawiesić go w oknie pokoju, w którym śpisz, albo podarować komuś bliskiemu.