Pokaż spis treści
Wróć do informacji o e-podręczniku
Kochać to patrzeć w tym samym kierunku Kochać to patrzeć w tym samym kierunku Źródło: licencja: CC 0.
Kochać to patrzeć w tym samym kierunku
licencja: CC 0
Ćwiczenie 1

Przeczytaj opowiadanie Kornela Makuszyńskiego. Dlaczego narrator mówi, że „miłość jest przekleństwem człowieka”?

Kornel Makuszyński Wieczysta miłość

Chociaż w tym cielęcym wieku mieliśmy inne, poważniejsze niż miłość kłopoty, [...] jednak mieliśmy czas i na takie śmieszne bzdurstwa, jak miłość do kobiety. Wiedzieliśmy już wtedy, że miłość jest przekleństwem człowieka, przed którym nie ujdzie, rozumniej więc było nie walczyć z przeznaczeniem, lepiej poddać mu się od razu; po co łazić z wiecznie obolałym zębem, kiedy go można wyrwać. [...]

Ja osobiście byłem w tych sprawach miłosnych dziwnie powściągliwy. W okresie od roku dziesiątego mego życia do piętnastego kochałem się – zawsze nieszczęśliwie – tylko sto siedemnaście razy, co było niczym w porównaniu z rekordową ilością miłosnych zaburzeń moich kolegów. Każdy wypadek wielkiej miłości notowało się w notesie, aby mieć przegląd ścisły i więcej nad trzy razy nie wracać sercem do tej samej osoby. [...]

Miłość budziła się zawsze na wiosnę, razem z chrabąszczami, i rzadko przetrwała wiek tych miłych stworzeń. Kiedy się zaczynał szczęśliwy okres łowienia ryb, zabaw indiańskich i kąpieli, furia miłosna słabła; ciepłota jej spadała jeszcze niżej w okresie dojrzewania owoców, bo kto tam ma czas na miłosne historie, kiedy trzeba obmyślać i wykonywać wielkie wyprawy na jabłka? Nawet kobieta powinna to pojąć, że są sprawy większe niż miłość.

Dziwnie te słabe stworzenia przywiązane są do miłości, dziwnie. Taka chyba nic innego nie robi, tylko się kocha albo płacze. Człowiek ma zmartwienia, musi walczyć w szkole i walczyć poza szkołą, musi pływać i urządzać napady indiańskie, [...] musi przeczytać wszystkie książki, musi pisać wiersze, musi być przy każdym pożarze, musi się zabawić wreszcie, więc trzeba być obecnym przy każdym pogrzebie, musi chodzić do teatru, odprowadzać do koszar muzykę wojskową, musi być codziennie w stu miejscach – a taka pannica, cóż ona ma do roboty? Coś tam podłubie w kajecie, zaceruje pończochę, zasuszy kwiatek w książce do nabożeństwa i już po całej paradzie. Toteż nic dziwnego, że nieco lekceważąco odnosiliśmy się do kobiet. [...]

Kochałem się jak szaleniec w Lince. Stworzenie było śliczne i bardzo czarne. Przysiągłem jej wieczystą miłość, bo miałem szczery zamiar uwielbiania jej przez jakie dwa, trzy tygodnie.

Miłość była tak niezmierna, że czerwony, roześmiany na gębie, czyniłem nadzwyczajne wysiłki, aby zblednąć, co mi się nawet w pewnym stopniu udało, tak że każda kobieta byłaby zachwycona. Tak! Każda, ale nie to czarne, cudowne półdiablę. Wszystkiego jej było za mało, bo wiedziała – o, przeklęta! – że chodziłem nad rzekę, wypatrując głębin, a koledzy moi powiedzieli jej, że chcę się utopić z miłości. Ja wprawdzie wypatrywałem ryb, ale przecież mogłem się też i utopić. Wszystko przecież jest możliwe. Ona już zdołała rozpowiedzieć w całym pensjonacie, że jest taki, co się dla niej z miłości dziś, jutro utopi. Ponieważ się nie utopiłem, więc naturalnie żal do mnie i pretensje, bo ona jest skompromitowana, bo ją naraziłem na wstyd, bo się z niej śmieją.

Chcąc nadrobić to małe zaniedbanie, w miłosnej furii i aby jej pokazać, że choć mam gębę małpy, jednak jestem zdolny do czynów bohaterskich, dokonałem dzieła trudnego, na które nie każdy byłby się ważył, choć go często próbowano: zjadłem na jej cześć przy świadkach litr czarnych czereśni razem z pestkami. Czyn ten, wspaniały i ujmujący, byłby zaimponował samej Kleopatrze. Słusznie więc oczekiwałem nagrody w formie uśmiechu albo radosnego zdumienia.

– Czy pani mnie uwielbia? – zapytałem drżący.

– Mam wrażenie, że nie! – odpowiada mi ona.

– Nie??? Czy pani wie, co ja dla pani zrobiłem?

– Nie zajmuję się drobnymi plotkami...

– Drobnymi plotkami? Proszę pani, czy pani wie?...

– Nie bardzo jestem ciekawa!

– Panno Linko! Ja zjadłem litr czereśni z pestkami!!!

– Ach, nadzwyczajne! A czy pan wie, co zrobił Leszek?

– Który Leszek?

– Ten w okularach.

– Gardzę nim!

– W takim razie gardzi pan bohaterem!

– Oj, zaraz bohater!

– A tak! — zawołała ona z blaskiem w głowie i z promieniem w spojrzeniu. – Leszek zjadł sztuczne kwiaty z mego kapelusza razem ze wstążką!...

Osłabłem! Tak, ten mandryl Leszek pokonał mnie w miłosnym szaleństwie. Leszek był młodszy i miał strawniejszy niźli ja żołądek, ale przecież i ja dokazałem nie byle czego.

Gdybym był wiedział, byłbym może spróbował, ale on mnie ubiegł; dla większego efektu i aby go pobić, musiałbym z kolei zjeść kalosze panny Linki, ponieważ jednak miała ona lat dwanaście, więc nie był to drobiazg.

Pękło moje serce. Czułem, że mnie ogarnia melancholia jak wilgotna noc i śmierć kładzie zimną, siną rękę na moje oczy. Gdyby nie to, że nazajutrz miał być pogrzeb jednego pułkownika z muzyką i z wojskiem, byłbym się zabił. [...]

Kornel Makuszyński, Wieczysta miłość, [w:] tegoż, Bezgrzeszne lata, Kraków 1986, s. 153.
Ćwiczenie 2

Co możemy powiedzieć o narratorze opowiadania pt. „Wieczysta miłość”? Opracujcie notatkę słowno‑graficzną, w której umieścicie odpowiedzi na pytania.

  • Kim jest narrator? Określcie: płeć, wiek, zainteresowania.

  • Na czym polega relacja między narratorem a bohaterem opowiadania?

  • Jak się wypowiada? Podajcie przykłady żartu, wyolbrzymienia.

  • Jak narrator ocenia opisywane wydarzenia? Przytoczcie określenie z pierwszego akapitu tekstu.

  • O czym mówi narrator? Określ trzy tematy.

Uwaga! Notatka może mieć postać mapy myśli.

Ćwiczenie 3

Grupa I – Istotne sprawy

  • Odwołując się do tekstu, wymieńcie sprawy, którymi muszą się zajmować chłopcy.

  • Czym, zdaniem narratora, zajmują się dziewczyny?

Zaprezentujcie efekt pracy w dowolnej formie.

Grupa II – Rola miłości

  • Jaką rolę, zdaniem narratora, odgrywa miłość w życiu chłopca, a jaką w życiu dziewczyny?

  • Oceńcie, czy narrator ma obiektywny, czy subiektywny stosunek do opisywanych zachowań. Uzasadnijcie swoje zdanie.

Zaprezentujcie efekt pracy w dowolnej formie.

Grupa III – Sposoby na miłość

  • Wymieńcie sposoby, którymi główny bohater próbował zainteresować sobą dziewczynę. Jakie osiągał rezultaty?

  • W jaki sposób Leszek pokonał głównego bohatera i zaimponował Lince?

  • Jak oceniacie chłopięce sposoby zdobywania dziewczęcych serc?

Zaprezentujcie efekt pracy w dowolnej formie.

Ćwiczenie 4

Określcie emocje uczestników rozmowy i uzupełnijcie przerysowaną do zeszytu tabelkę.

Dialog

Emocje

– Czy pani mnie uwielbia? – zapytałem drżący.

niepewność

– Mam wrażenie, że nie! – odpowiada mi ona.

 

– Nie??? Czy pani wie, co ja dla pani zrobiłem?

 

– Nie zajmuję się drobnymi plotkami...

 

– Drobnymi plotkami? Proszę pani, czy pani wie?...

 

– Nie bardzo jestem ciekawa!

 

– Panno Linko! Ja zjadłem litr czereśni z pestkami!!!

 

– Ach, nadzwyczajne! A czy pan wie, co zrobił Leszek?

 

– Który Leszek?

 

– Ten w okularach.

 

– Gardzę nim!

 

– W takim razie gardzi pan bohaterem!

 

– Oj, zaraz bohater!

 

– A tak! – zawołała ona z blaskiem w głowie i z promieniem w spojrzeniu. – Leszek zjadł sztuczne kwiaty z mego kapelusza razem ze wstążką!...

 
Ćwiczenie 5

Przećwiczcie czytanie dialogu. Oddajcie głosem emocje rozmówców. Możecie czytać dialog poważnie lub żartobliwie, w sposób przerysowany.

Dla zainteresowanych
Ćwiczenie 6

Zastanówcie się, czym różni się zachowanie bohaterów opowiadania od zachowania dziewcząt i chłopców z XXI wieku. Odszukajcie odpowiednie cytaty i podyskutujcie o tym w klasie.