Pokaż spis treści
Wróć do informacji o e-podręczniku
Okładka - zielone słońce Źródło: domena publiczna.
domena publiczna

Wyobrażenie sobie świata innego od tego, który dany jest nam w codziennym doświadczeniu – to niezwykła umiejętność. W zmaganiach człowieka z rzeczywistością wyobraźnia jest niewątpliwie jedną z sił sprawczych wszelkich zmian, a poczęte z niej idee i dokonania świadczą o tym, że jest ona niezwykle ważną umiejętnością umysłu.

Sztuka i literatura czerpią z wyobraźni obficie i na różne sposoby. Wśród twoich doświadczeń można zapewne znaleźć wiele spotkań z twórczością artystyczną poczętą z wyobraźni. Być może były również między nimi spotkania z literaturą fantasy. Właśnie tej odmianie literackiej fantastyki poświęcony jest cykl lekcji zatytułowany Dyscyplina wyobraźni.

Już wiesz

1) Odpowiedz na pytanie: co literatura fantasy oferuje odbiorcom? Odwołaj się do własnych doświadczeń związanych z fantasy (literatura, film, gry fabularne) lub porozmawiaj z osobami, które interesują się tą odmianą fantastyki.

2) Wykorzystując zgromadzone informacje, zaproponuj taką definicję, która pozwoli komuś, kto nie zetknął się z utworami z gatunku fantasy, rozpoznać teksty kultury tego typu. Zanotuj tę propozycję definicji w zeszycie. Pamiętaj o zachowaniu formalnych reguł konstruowania definicji.

3) Poszukaj w różnych źródłach informacji o najbardziej znanych – w literaturze światowej i polskiej – tekstach literackich, które reprezentują nurt fantasy. Wynotuj 5 przykładów autorów i ich dzieł.

Tajemnice fantasy

Fantasy otwiera przed czytelnikami bramy światów wywiedzionych z wyobraźni i utrwalonych w słowie. Światy fantasy różnią się jednak od rzeczywistości kreowanych w baśniach, utworach fantastycznonaukowych bądź innych odmianach fantastyki. Szukając odpowiedzi na pytania: na czym polega ta różnica, jakie pożytki płyną z czytelniczych wypraw do wymyślonych rzeczywistości, jakie zasady obowiązują twórcę fantasy, coraz głębiej wnikamy w istotę tego rodzaju twórczości i zbliżamy się do odkrycia tajemnicy jej popularności.

Odpowiedz na pytania:

Ćwiczenie 1.1

Czy, twoim zdaniem, fantazja odgrywa w codziennym życiu ludzi ważną rolę? Uzasadnić swoją wypowiedź.

Ćwiczenie 1.2

Czy cenisz dzieła sztuki i utwory literackie, dla których fantazja stała się główną siłą sprawczą? Za co je cenisz lub dlaczego ci się nie podobają?

Ćwiczenie 1.3

Czy wśród twoich wyborów literackich znajdują się utwory fantasy? Jeśli sięgasz po ten typ literatury, wyjaśnij, czym cię ona przyciąga. Jeśli zaś nie przepadasz za fantasy, wskaż powody tej niechęci.

Wskazówka

Esej Johna Ronalda Reuela Tolkiena O baśniach (On fairy‑stories) stanowi z wielu względów tekst fundamentalny dla refleksji o literaturze fantasy. Wprawdzie w polskich przekładach tekst ten w tytule sugeruje „baśń” jako przedmiot rozważań; warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że użyte przez Johna Ronalda Reuela Tolkiena w oryginale pojęcie „fairy‑story” nie jest w języku angielskim rozpowszechnionym określeniem baśni (w tym znaczeniu funkcjonuje pojęcie „fairy‑tale”), co zresztą sam autor jednoznacznie podkreśla.

Fantazję ujmuje John Ronald Reuel Tolkien jako zdolność tworzenia wyobrażeń, którym właściwa jest „wewnętrzna spójność cechująca rzeczywistość”. Istotne właściwości, powiązane przez pisarza z tak pojętą fantazją, mogą być łatwo rozpoznane jako atrybuty literackiego dzieła Johna Ronalda Reuela Tolkiena i zarazem ważne, choć na pewno nie jedyne, klucze do jego zrozumienia.

Owa „wewnętrzna spójność cechująca rzeczywistość”, w zespoleniu z „fascynującą obcością i dziwnością”, które wymienia John Ronald Reuel Tolkien jako walory opartej na fantazji twórczości – stanowi ten aspekt zjawiska, z którego wyłoniła się formuła patronująca obecnemu cyklowi lekcji. Tytuł Dyscyplina wyobraźni z jednej strony ma eksponować potencjał kreowania wyimaginowanych – INNYCH – rzeczywistości, odmiennych od „realistycznego” wzorca w sztuce; z drugiej zaś – sygnalizuje dyscyplinę konieczną do tworzenia wizji, które pozostaną SPÓJNE w granicach reguł, wyprowadzonych z wyobraźni artysty i określających funkcjonowanie wyimaginowanego świata. Owa dyscyplina twórcza jako zasada literackiej kreacji oraz spójność jako właściwość wykreowanego świata stanowią jeden z istotniejszych aspektów fantasy, odróżniający ją od tradycyjnie pojętej baśni.

O baśniach Johna Ronalda Reuela Tolkiena

John Ronald Reuel Tolkien O baśniach

(fragmenty)

POTĘGA PRZYMIOTNIKA [dopisek autora]

Umysł ludzki, obdarzony zdolnością generalizacjiabstrahowania, nie tylko postrzega „zieloną trawę” jako coś różnego od innych zjawisk (i przyjemnego dla oczu), ale widzi także, że jest to i „zieleń”, i „trawa”. Jakże więc potężnym odkryciem, jakże stymulującym dla zdolności umysłu było wynalezienie przymiotnika: żadne zaklęcie, żadna magia w Królestwie Czarów nie ma większej mocy. I nic w tym zaskakującego - czarodziejskie zaklęcie można by uznać za jakąś odmianę przymiotnika, za część mowy w mitycznej gramatyce. Umysł, który pomyślał o „lekkim”, „ciężkim”, „szarym”, „żółtym”, „nieruchomym” i „bystrym”, począł także i magię, która czyni ciężkie rzeczy lekkimi i gotowymi wznieść się w powietrze, przemienia szary ołów w żółte złoto, a nieruchomą skałę w bystrą wodę. Skoro jest zdolny do jednego, to jest i zdolny do drugiego – i zdolności te zrealizował. Kiedy odbieramy trawie zieleń, niebiosom błękit, a krwi czerwień, już dysponujemy mocą czarnoksięską – na pewnym poziomie – i budzi się w nas pragnienie, by używać tej mocy także w świecie zewnętrznym, niezależnym od naszego umysłu. Nie oznacza to, że potrafimy wykorzystywać tę władzę na każdej płaszczyźnie rzeczywistości. Możemy położyć śmiertelną zieleń na ludzką twarz i stworzyć grozę; możemy rozkazać księżycowi, by jaśniał dziwnym i niesamowitym niebieskim światłem; możemy też sprawić, że leśne drzewa wypuszczą srebrne liście, a baranki porosną złotym runem; wreszcie możemy umieścić gorący ogień we wnętrzu zimnego gada. Ale w takich „fantazjach”, jak je zwą, poczynają się nowe formy, rodzi się Królestwo Czarów – człowiek staje się twórcą: „stwórcą pomniejszym”. [...]

„PRAWDZIWOŚĆ” I ILUZJA ŚWIATA FANTAZJI [dopisek autora]

[...] nadawca opowieści okazuje się owocnym twórcą wtórnego świata, w który może wniknąć umysł odbiorcy, a wszystko, o czym mówi, jest „prawdziwe” w ramach tego świata: jest zgodne z prawami wykreowanej rzeczywistości. A więc wierzysz, dopóki pozostajesz „wewnątrz” opowieści. Kiedy pojawia się niewiara, czar pryska: magia czy raczej sztuka zawiodła. Jesteś z powrotem w pierwotnym świecie i spoglądasz z dystansu na ów karłowaty, poroniony wtórny świat. [...]

WALORY I WYZWANIA FANTAZJI [dopisek autora]

Fantazja naturalnie ma pewną przewagę nad innymi rodzajami twórczości: fascynującą obcość i dziwność. Jednak przewagę tę obrócono przeciwko niej i wykorzystano, by ją zdyskredytować. Wielu ludzi nie lubi ulegać fascynacjom. Niejednemu też nie odpowiada jakiekolwiek wtrącanie się w pierwotny świat (lub dostępne nam jego przebłyski). Głupio i złośliwie mylą więc fantazję z marzeniami, które nie mają nic wspólnego ze sztuką, i z zaburzeniami psychicznymi, nad którymi człowiek nie ma żadnej władzy: z halucynacjami i przywidzeniami.

[...] Fantazja ma też jedną niewątpliwą i niebagatelną wadę: nie jest wcale łatwa. Uważam ją za nie mniej, ale bardziej twórczą, lecz, jak wykazuje praktyka, „wewnętrzna spójność cechująca rzeczywistość” jest tym trudniejsza do osiągnięcia, im bardziej wykreowane obrazy i przetworzenia podstawowego materiału niepodobne są do układów pierwotnego świata. Łatwiej jest tworzyć światy z bardziej „trzeźwych” składników. W efekcie fantazja często pozostaje niedorozwinięta; bywa używana do błahych celów, na wpół poważnie albo tylko dla ozdoby: zmienia się w „fantazyjność”. Każdy, kto włada tym wspaniałym narzędziem, jakim jest ludzki język, potrafi powiedzieć „zielone słońce”. Wielu jest w stanie je sobie wyobrazić lub narysować. To jednak nie wystarcza, choć samo w sobie może być wspanialsze niż niejeden „fotograficzny szkic” albo „odzwierciedlenie życia” tak chwalone przez krytyków literackich.

Aby stworzyć wtórny świat, w którym zielone słońce byłoby do przyjęcia przez wtórną wiarę, potrzeba nie tylko wysiłku myśli, ale nade wszystko szczególnych zdolności, owego daru elfów. Niewielu porywa się na coś tak trudnego. Ten, kto się tego zadania podejmie i choćby w pewnym stopniu się zeń wywiąże, dokona czegoś niezwykłego w sztuce: dotrze do samej istoty i źródeł możliwości sztuki narracyjnej.

W ludzkiej twórczości fantazję najlepiej pozostawić słowu, prawdziwej literaturze. [...]

FANTAZJA A RZECZYWISTOŚĆ [dopisek autora]

Fantazja to naturalny aspekt ludzkich działań. Na pewno nie niszczy rozumu ani go nawet nie obraża; nie stępia też apetytu na prawdę naukową i nie zaciera jej postrzegania. Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i trzeźwiejszy umysł, tym wspanialsze będzie snuł fantazje. Gdyby ludzie kiedykolwiek mieli popaść w stan, w którym nie potrafiliby albo nie chcieli widzieć prawdy (faktów lub dowodów), fantazja zaczęłaby obumierać – aż do ich ozdrowienia. Gdyby zaś mieli trwać w takim stanie (a to wcale nie jest tak nieprawdopodobne), fantazja zniszczałaby i przemieniła się w chorobliwą ułudę.

U podstaw prawdziwie twórczej fantazji leży bowiem ostra świadomość tego, że świat jest takim, jaki nam się jawi, a więc rozpoznanie faktów, choć niekoniecznie uznanie ich władzy. Nonsens, który otwiera się przed nami w opowieściach Lewisa Carrolla, oparty jest na ścisłej logice, a gdyby ludzie nie potrafili odróżnić człowieka od żaby, nigdy nie powstałyby opowieści o żabich królach. [...]

FANTAZJA – WYZDROWIENIE [dopisek autora]

Potrzeba nam wyzdrowienia, byśmy nie doprowadzili się do takiego stanu. Musimy znów spojrzeć na zieleń, od nowa zadziwić się (ale nie dać się oślepić) błękitem, żółcią i czerwienią. Winniśmy spotkać centaura i smoka, a potem, być może, jak dawni pasterze, dostrzec owce, psy i konie, a także wilki. To właśnie baśniowe opowieści pomagają nam wyzdrowieć.

Wyzdrowienie (to jest trwały powrót do zdrowia) jest od‑zyskaniem: odzyskaniem jasnego spojrzenia. [...] Musimy umyć okna, aby uwolnić świat zewnętrzny od brudnych zacieków trywialności lub powszedniości – od poczucia posiadania. Najoporniej ze wszystkich twarzy poddają się fantazji oblicza naszych familiares, i na nie też najtrudniej spojrzeć ze świeżą uwagą, jak na twarze znajome i nieznajome zarazem; najtrudniej dostrzec ich niepowtarzalne cechy. Trywialność jest karą za „przywłaszczenie”: rzeczy trywialne albo (w złym sensie) powszednie to rzeczy, które sobie przywłaszczyliśmy – albo faktycznie, albo tylko w pamięci. Twierdzimy, że je znamy. Kiedyś przyciągnęły nas swym blaskiem, kolorem lub kształtem, aż położyliśmy na nich rękę, zamknęliśmy je w naszym skarbcu, zawładnęliśmy nimi, a zawładnąwszy, przestaliśmy się im przyglądać.

John Ronald Reuel Tolkien, O baśniach, [w:] tegoż, Potwory i krytycy, tłum. Tadeusz Olszański, Poznań 2000, s. 160–189.

Po przeczytaniu fragmentów eseju Johna Ronalda Reuela Tolkiena O baśniach wykonaj polecenia.

Ćwiczenie 2.1
Ćwiczenie 2.2
Ćwiczenie 2.3

Odpowiedz na pytania:

a) Na czym polega związek pomiędzy wiedzą o rzeczywistości a fantazją?
b) Dlaczego rozumowa prawda o rzeczywistości jest niezbędna prawdziwie twórczej fantazji?
c) Z jakiego powodu fantazja odrzucająca wiedzę o faktach skazana jest na niepowodzenie i degradację?

Wskazówka

Dwa kolejne ćwiczenia mogą zostać przeprowadzone w formie debaty na forum klasy. Jedna grupa uczniów będzie wówczas prezentować argumenty przeciwko fantazji, dowodząc wyższości literatury (i postawy) „realistycznej”; druga grupa będzie przedstawiać argumenty świadczące o ważności oraz wielorakich walorach fantazji.

Ćwiczenie 3

Sformułuj i zanotuj argumenty, które mogłyby podważyć Tolkienowską obronę wartości fantazji.

Ćwiczenie 4

Sformułuj i zanotuj argumenty, którymi można by odeprzeć zarzuty przedstawione w poprzednim ćwiczeniu. Tworząc argumenty, wykorzystaj przedstawione fragmenty eseju O baśniach oraz odwołaj się również do własnej wiedzy i doświadczeń (nie tylko lekturowych).

Ćwiczenie 5

Zastanów się i wyjaśnij, które ze stanowisk przedstawionych w dwóch poprzednich ćwiczeniach jest ci bliższe. Uzasadnij swój wybór.

Ćwiczenie 6

Odwołując się do ostatniego akapitu eseju O baśniach, wyjaśnij własnymi słowami, na czym polega związek między fantazją a wyzdrowieniem.

Ćwiczenie 7

Odowiedz na pytanie: czy uwagi Johna Ronalda Reuela Tolkiena na temat potrzeby wyzdrowienia („odzyskania jasnego spojrzenia” na rzeczywistość) mogą być ważne dla ludzi niezależnie od czasu, w którym żyją?

Wskazówka

Jest ważne, by powyższe ćwiczenie uświadomiło uczniom, iż dzięki fantazji można na rzeczywistość popatrzeć świeżym spojrzeniem, uwolnionym od wynikłej z przyzwyczajenia trywialności. Fantazja wyzwala świadomość odbiorcy z więzów oczywistości i uschematyzowania doświadczenia. W ten sposób kontakt z będącą dziełem wyobraźni innością pozwala na nowo zdumiewać się i zachwycać rzeczywistością, także w jej najprostszych, najbardziej naturalnych przejawach. Dzięki temu doświadczanie codzienności odzyskuje walor przeżycia emocjonalnego i estetycznego.

Fantastyka, fantasy czy fantazja?

Wróć do przygotowanej przed zajęciami definicji literatury fantasy.

Ćwiczenie 8.1

Biorąc pod uwagę argumenty sformułowane przez Johna Ronalda Reuela Tolkiena, zapisz informacje, którymi możesz doprecyzować i rozwinąć swoją definicję.

Ćwiczenie 8.2

Zapisz nową wersję definicji literatury fantasy, a następnie porównaj ją z definicją stworzoną przez koleżankę lub kolegę. Wynotuj różnice.

Wskazówka

Docelowo definicja formułowana przez uczniów powinna ujmować INNOŚĆ wyimaginowanego świata oraz jego wewnętrzną SPÓJNOŚĆ. Inność oznacza tu stworzenie fantastycznego świata, który pod względem rządzących nim praw i mechanizmów różni się w istotny sposób od rzeczywistości danej nam w doświadczeniu.

Świat fantasy jest „inny”, ponieważ nie jest „naszym światem”. Warto podkreślić, że jakość „inności” pozwala także odróżnić fantasy od fantastyki naukowej. Przypomnijmy bowiem, że ta druga konwencja opiera się na założeniu tożsamości fantastycznej rzeczywistości, opisanej w tekście, ze światem rzeczywistym w zakresie praw znanych odbiorcy.

Kryterium spójności pozwala z kolei wyznaczyć granicę pomiędzy fantasy a baśnią, która charakteryzuje się znacznie większą swobodą w konstrukcji przedstawionej rzeczywistości oraz typowością i uogólnieniem, w miejsce których fantasy wprowadza zazwyczaj uszczegółowienie i ukonkretnienie.

Weryfikując uczniowskie definicje, należy również zadbać o to, by nie nastąpiło w nich pomieszczanie pojęć „fantasy” i „fantazji”: pierwsze z nich reprezentuje jedną z odmian (nie tylko literackiej) fantastyki; znaczenie drugiego związane jest z określoną dyspozycją ludzkiego umysłu. „Fantasy” i „fantazja” nie są synonimami.

Ważne!

Określenia „fantastyka” i „fantasy” nie są synonimami i nie mogą być stosowane zamiennie! Fantastyka jest pojęciem bardziej ogólnym i obejmuje różne odmiany fantastycznej literatury (filmu, gier fabularnych itd.). Fantastyka naukowa jest jedną z takich odmian – niektóre jej właściwości zaprezentowane zostały we wcześniejszym cyklu lekcji. Fantasy stanowi jej odmianę swoistą. Oczywiście, oprócz dwóch wymienionych, istnieją także inne odmiany literatury fantastycznej. Przedstawiony schemat w sposób uproszczony ukazuje relację pomiędzy pojęciem „fantastyka” a pojęciami nazywającymi różne odmiany fantastyki.

Fantastyka

Fantastyka naukowa
( fiction)

Baśń

Fantasy

Fantastyka grozy

Inne odmiany

Nie należy również traktować jako wyrazów synonimicznych pojęć „fantasy” i „fantazja”. Pierwsze z nich odnosi się wyłącznie do jednej z odmian fantastyki w literaturze i innych mediach. Fantazja zaś jest zdolnością ludzkiego umysłu. Pozwala ona twórcom kreować światy fantasy, ale nie ogranicza się wyłącznie do tej funkcji.

Ćwiczenie 9

Co widzą ludzie? Ostatni jednorożec Petera Soyera Beagle’a

Peter Soyer Beagle Ostatni jednorożec

(fragment)

Długa droga biegła donikąd i nie miała końca. Mijała wsie i miasteczka, góry i równiny, kamieniste pustkowia i łąki wykwitłe spośród głazów, lecz wszędzie była obca i nigdzie ani na chwilę nie spoczywała. Pędziła Jednoroginię coraz dalej, niby przypływ szarpała ją za kopyta, nękała, nie pozwalając jak dawniej w spokoju wsłuchiwać się w powietrze. Jednorogini w oczach miała pełno kurzu, a grzywę ciężką i sztywną od brudu.

W lesie czas zawsze ją omijał, lecz teraz, w podróży, to ona go mijała: drzewa zmieniały barwy, zwierzęta porastały gęstym futrem i znów je zrzucały. Chmury pełzły lub mknęły, popędzane zmiennymi wiatrami, różowiły się i złociły w słońcu, siniały burzą. Wszędzie wypatrywała swoich pobratymców, lecz nie znalazła po nich ani śladu; języki, które słyszała po drodze, nie miały już nawet dla nich nazwy.

Kiedyś wczesnym rankiem miała akurat skręcić z gościńca i ułożyć się do snu, gdy ujrzała mężczyznę gracującego ogród. Wiedziała, że powinna się skryć, a jednak stała bez ruchu i przyglądała się, jak człowiek pracuje. W końcu wyprostował się i ją zauważył. Był tak tłusty, że przy każdym kroku trzęsły mu się policzki.

– Och – westchnął. – Och, jakaś ty śliczna.

Wyciągnął pas ze spodni, zrobił pętlę i niezdarnie ruszył w stronę Jednorogini. Przyjęła to raczej z zadowoleniem niż z trwogą: człowiek wiedział przecież, z kim na do czynienia, tak jak zdawał sobie sprawę, że sądzone mu jest okopywać rzepę i gonić za tym lśniącym, co biega szybciej niż on. Gdy zamachnął się pierwszy raz, usunęła się tak lekko, jakby sam podmuch wymiótł ją z zasięgu jego ręki.

– Swojego czasu tropiono mnie z dzwonkami i proporcami – powiedziała. – Ludzie wiedzieli, że jeśli chcą mnie pojmać, muszą urządzić czarowne łowy, to może się zbliżę, żeby popatrzeć. Ale i tak nigdy nie dałam się schwytać.

– Chyba noga mi się omskła – rzekł mężczyzna. – Prrr, ślicznotko.

– Nigdy nie rozumiałam – zastanawiała się Jednorogini, podczas gdy dźwigał się z ziemi – co właściwie chcecie ze mną począć, kiedy już mnie złapiecie. – Znów dał susa, a ona wymknęła mu się jak deszcz. – Chyba sami siebie nie znacie.

– No, ciś, ciś, prrr. – Pot spływał mu po ubłoconej twarzy. Z trudem łapał oddech. – Ładnaś – sapnął. – Ładniutka kobyłka.

– Kobyłka? – Okrzyk Jednorogini zabrzmiał przenikliwie jak fanfara, aż człowiek przestał ją ścigać i zatkał sobie uszy. – Kobyła? – spytała. – Więc mam być koniem? Za to mnie masz? Tyle tylko widzisz?

– Dobry koniś – dyszał grubas. Oparł się o płot i wytarł twarz. – Wyczeszę cię, oczyszczę. Będzie z ciebie klaczka gracka, jak mało która. – Znów się zamierzył. – Wezmę cię na jarmark. No, pódź tu, koniś.

– Koniś – powtórzyła. – A więc to konia próbowałeś schwytać. Siwą klacz z grzywą pełną rzepów. – Gdy znów się zbliżył, zahaczyła rogiem o pętlę, wyrwała mu ją z ręki i cisnęła w kępę stokrotek po drugiej stronie drogi. – Powiadasz, że jestem koniem? – parsknęła. – Dobre sobie!

Przez chwilę był tak blisko, że swymi wielkimi oczami spojrzała mu prosto w zmęczone, zdumione ślepka. Zaraz jednak odwróciła się i pognała gościńcem, tak chyżo, że na jej widok wołano:

– A to ci koń! To ci dopiero koń!

Jakiś staruszek rzekł cicho do żony:

– To arabski kuń. Byłem ja raz na takim statku, gdzie mieli arabskiego kunia.

Odtąd Jednorogini nawet nocą unikała miast, jeśli tylko mogła je jakoś obejść. Mimo to parokrotnie ruszano w pogoń, lecz nie za nią, tylko za zbłąkaną siwą klaczą, i nie tak, jak należy ścigać jednorożca: z czcią i weselem. Ludzie zbrojni w liny, sieci i kostki cukru gwizdali i wołali:

– Bess! Nellie!

Czasem zwalniała – ot, na tyle, żeby konie mogły ją zwęszyć. Potem patrzyła, jak stają dęba, zawracają i pierzchają, unosząc przerażonych jeźdźców. Bo konie zawsze ją poznawały. „Jak to jest możliwe?”, zastanawiała się. „Gdyby wśród ludzi po prostu zaginęła pamięć o jednorożcach albo gdyby zmienili się do tego stopnia, że by je znienawidzili i przy lada okazji dybali na ich życie, chyba bym to zrozumiała. Ale że w ogóle nie są w stanie dostrzec jednorożca i patrząc nań, widzą zupełnie inne stworzenie? Czym wobec tego wydaje się człowiek człowiekowi? Czym są dla nich drzewa, domy, prawdziwe konie? Albo ich własne dzieci?”

Kiedy indziej myślała: „Skoro ludzie sami już nie wiedzą, na co patrzą, to może są jeszcze na świecie jednorożce. Nikt o nich nie wie i w to im graj”. Lecz ani próżność, ani nadzieja nie mogła zagłuszyć w niej przekonania, że ludzie się zmienili, a z nimi cały świat, ponieważ zabrakło jednorożców. Podążała jednak znojnym szlakiem, choć coraz bardziej żałowała, że opuściła swój las.

Peter Soyer Beagle, Ostatni jednorożec, tłum. Michał Kłobukowski, Warszawa 1998, s. 11–13.

Po zapoznaniu się z fragmentem powieści Petera Soyera Beagle’a Ostatni jednorożec wykonaj polecenia.

Ćwiczenie 10.1

Znajdz w dostępnych źródłach informacje na temat jednorożca.

Ćwiczenie 10.2

Wyjaśnij, co jest przyczyną tego, że ludzie, opisani w powyższym fragmencie, patrząc na jednorożca, widzą jedynie konia?

Ćwiczenie 10.3

Znajdź i określ związek między rozważaniami Johna Ronalda Reuela Tolkiena na temat wyzdrowienia, które niesie ze sobą fantazja, a sposobem postrzegania rzeczywistości przez ludzi w przytoczonym fragmencie powieści Ostatni jednorożec.

Zadaniowo

Z otaczającej cię rzeczywistości wybierz przedmiot (np. krzesło, drzwi, długopis itp.), który uznajesz za zupełnie zwyczajny i wykonaj następujące polecenia:

Ćwiczenie 11.1

Opisz wybrany przez siebie przedmiot.

Ćwiczenie 11.2

Popatrz na ów przedmiot „świeżym” spojrzeniem, tak by ujrzeć go „na nowo”.

Ćwiczenie 11.3

Opisz jeszcze raz ten przedmiot, uwzględniając efekt „odświeżającego” spojrzenia. Odpowiedz na pytanie: jaką różnicę dostrzegasz między opisami?