Pokaż spis treści
Wróć do informacji o e-podręczniku
Obraz przedstawiający klasę w szkole sprzed wielu lat. Drewniane ławki połączone są w rzędy dla kilku uczniów siedzących obok siebie, czarna tablica stoi na osobnym stojaku przed ławkami, na ścianie wiszą opbrazki zwierząt i krajobrazów, sufit jest niski i jest podparty dwoma słupami stojącymi wśród ławek.
Klasa
Albert Anker, Klasa, 1862, olej na płótnie, domena publiczna

Powieść Drzazga jest tekstem niezwykle ważnym, ponieważ porusza problem faworyzowania dzieci przez rodziców. Bohaterami tego utworu są członkowie pewnej rodziny: matka‑nauczycielka, ojciec (niezaangażowany w sprawy domu, skupiony na nowym związku z inną kobietą), dwie córki: Marta Piotrowicz (osoba sumienna, zdolna, pracowita, wzór córki i uczennicy, ulubienica matki) i Jagna Piotrowicz (przeciwieństwo Marty, „drzazga”, buntowniczka lekceważąca wszelkie obowiązki).

Tekst Ewy Nowak jest obrazem cierpienia obu młodych bohaterek, które tak naprawdę łączy tylko wzajemna nienawiść i pogarda względem siebie. Autorka powieści, tworząc literacki obraz konfliktu między siostrami, jednocześnie stawia młodym czytelnikom wiele pytań dotyczących nie tylko relacji rodzinnych, ale także społecznych.
Powieść Drzazga sprawia, że odbiorcy powieści stają się świadkami specyficznej przemocy wymierzonej przeciwko uczniom faworyzowanym przez nauczycieli.

A ty? Czyją stronę zajęłabyś/zająłbyś w konflikcie jednostka – grupa? Jak odnajdujesz się w swojej klasie? Jesteś duszą towarzystwa czy raczej klasowym odludkiem?

Już wiesz

Zróbcie zdjęcie wszystkich uczniów waszej klasy. Następnie – indywidualnie bądź w kilkuosobowych zespołach – wykonajcie polecenia:

1) Wydrukujcie zdjęcie i naklejcie je na środku kartki A3.

2) Przyjrzyjcie się dokładnie portretom koleżanek i kolegów, a następnie, wykorzystując do tego celu strzałki, opiszcie koleżankę/kolegę z klasy chociaż jednym „dobrym” słowem. Starajcie się nie powtarzać tych samych cech.

Ewa Nowak

Ewa Nowak
Gwidosz, fotografia barwna, domena publiczna

Ewa Nowak

polska pisarka, terapeutka, publicystka. Wychowała się na warszawskim Powiślu. Pochodzi z rodziny nauczycielskiej. Ukończyła Wyższą Szkołę Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Mieszka na warszawskiej Białołęce. Współpracuje z pismami „Cogito”, „Victor Gimnazjalista”, „Victor Junior”, „Trzynastka”, „Sens”. Jej książki szybko trafiają na listy bestsellerów. Co ciekawe, teksty autorstwa Ewy Nowak z równym zainteresowaniem czyta tak młodzież, jak i dorośli. Autorka podejmuje bowiem tematy trudne, nieobecne do tej pory w literaturze, a równocześnie bardzo bliskie odbiorcy. Ewa Nowak pisze o przemocy – psychicznej i fizycznej – wśród nastolatków, faworyzowaniu dzieci w rodzinie, rozwiedzionych rodzicach walczących o dziecko, szykanowaniu szkolnych kolegów. Posiada wyjątkową umiejętność opisu rzeczywistości, stanów emocjonalnych i racjonalizowania świata z perspektywy nastolatków. Otrzymała wiele nagród i wyróżnień. Utwory pisarki szybko zyskały sympatię i zainteresowanie czytelników. Do najbardziej znanych należą: Wszystko, tylko nie mięta (2002), Diupa (2002), Chłopak Beaty (2004), Lawenda w chodakach (2004), Michał Jakiśtam (2006), Koleżaneczki (2006), Rezerwat niebieskich ptaków (2008), Niewzruszenie (2010), Drzazga (2012), Bransoletka (2013).

Ciekawostka

W powieściach Ewy Nowak masowo pojawiają się: koty, psy, węże, warany, papugi, drób ozdobny, ryby, myszy, szczury, modliszki, pająki, szynszyle, konie, a nawet świnia wietnamska zwisłobrzucha. Każde z tych zwierząt ma swoją osobną historię.

Drzazga

Ewa Nowak Drzazga

Rozdział I
[…] Marta nie przepadała za szkołą. Lubiła i umiała się uczyć. Była w drugiej lub trzeciej klasie podstawówki, kiedy mama pokazała jej, jak robić fiszki, jak się uczyć na pamięć, jak dobrze i trwale zapamiętywać, więc nauka szła jej zawsze jak z płatka. Lubiła czytać, nie szukała znajomości na siłę, nie interesowała się chłopcami. Owszem, jeśli o to chodzi, miała marzenia, ale nikt w klasie o nich nie wiedział. Jakoś tak dziwnie rozmijała się we wszystkim ze swoimi koleżankami i kolegami i z nikim specjalnie się nie przyjaźniła. W ławce siadała, z kim popadło. W zeszłym roku wiosną podczas konkursu „Wyschnięte Strumienie” przez chwilę czuła się zgrana z klasą i, gdy Radzio wygrał, brawurowo wykonując Samosierrę, razem ze wszystkimi solidarnie skandowała i wiwatowała. Tak było jednak przez chwilę. Na co dzień, na przerwach, czytała albo coś powtarzała, albo jadła i starała się nie myśleć o tym, że po dwóch latach nadal nie ma tu z kim pogadać.
Nie miała też szczęścia do koleżanek. Próbowała kilka razy, ale zawsze okazywało się, że dziewczyna jest nudna, głupia albo złośliwa, albo chodzi jej tylko o to, żeby Marta dawała jej ściągać, a najczęściej, niestety, o wszystko naraz. Gdyby miała w klasie bliską koleżankę, wiedziałaby, że wszyscy od rana namawiają się, żeby solidarnie postawić się Polonie, ich polonistce, i wyraźnie jej zapowiedzieć, że charakterystykę oddadzą dopiero za tydzień, bo przecież przez jeden dzień nikt normalny nie napisze takiej pracy. […]
Jedyną osobą, z którą Marta chętnie by się… no, może nie zaprzyjaźniła, ale przynajmniej zakolegowała, była Karolina Wierzbicka. Lubiła tę dziewczynę – jej tupet, odwagę, pewność siebie, i jej dziwaczne włosy. Karolina nie uczyła się za dobrze, ale też nie była najgorsza. Rozgłaszała po szkole, że chce zostać pisarką, i obsesyjnie notowała wszystko, co wydawało jej się ciekawe, w ładnych i chyba drogich notesach. Niektórym to nie przeszkadzało, ale niektórych skrajnie irytowało. W pierwszej klasie na polskim Wiktoria siłą wyrwała Karolinie notes i wyrzuciła go przez okno po tym, jak ta zapisała sobie błędy językowe, które Wiktorii wytknęła Polona. Nauczycielka wpisała im uwagi, ale potem sporo czasu poświęciła Karolinie i zagadnieniu przygotowania do zawodu pisarza. Pochwaliła Karolinę za robienie notatek, ale skrytykowała, że nie czyta tego, co trzeba. Co się stało z wyrzuconym notesem, tego Marta nie wiedziała, ale od tamtego dnia dziesiątki razy widziała, jak Karolina kogoś z wrzaskiem goni albo ktoś wyrywa kartki z jej notesu, nie chcąc w przyszłości być dla niej śmieszną lub kompromitującą inspiracją. Notesy Karoliny zmieniały się, ale zawsze były małe i eleganckie, i zawsze wzbudzały sporo emocji. Jednak to nie w tym Karolina imponowała Marcie, ale przede wszystkim tym, że w ogóle nie bała się nauczycieli. Może dlatego, że jej rodzice byli nauczycielami i wiedziała, że to zwyczajni ludzie, a nie demony. Z niektórymi nauczycielami wręcz kłóciła się jak z kolegami i zawsze była twardym negocjatorem.

– …nie możemy powiedzieć jej, że nie mamy.
– Gdyby wszyscy solidarnie…
– Ludzie, ja…
– …znów jej podpadniemy…
Marta stała razem ze swoją klasą, a w zasadzie obok swojej klasy, bo, mimo że była między nimi, nie była z nimi. Każdy, kto nie czuje się dobrze w szkole, wie, o co chodzi. Nie włączała się do rozmów, ale oczywiście łowiła ich strzępki. To, że się z nikim nie przyjaźniła, nie znaczyło, że nie jest ciekawa ludzi z klasy i nie chce wiedzieć, o czym rozmawiają. Nawet do głowy jej nie przyszło, że napisanie charakterystyki może w nich wzbudzić aż takie emocje. To było przecież banalne.
Gdy tylko Polona skończyła sprawdzać listę, Karolina wstała i poinformowała polonistkę, że klasa żąda – nie prosi, ale właśnie żąda – by dała im więcej czasu, bo nikt charakterystyki na dziś nie napisał. W tym momencie Marta dowiedziała się, co było przyczyną tych tajemniczych narad na przerwie.
– Nikt nie ma? – Polona rozczarowanym spojrzeniem powiodła po klasie.
Na Marcie zatrzymała wzrok dłużej.
Marta poczuła zdenerwowanie. Zaschło jej w gardle, a serce zaczęło bić znacznie szybciej. Skupiła się na oddechu, żeby opanować emocje, ale bez skutku. Jako jedyna w klasie miała na semestr szóstkę i chciała ją mieć nadal. Już pogodziła się z tym, że będzie musiała napisać tekst dyktanda, a teraz nowy problem. Akcja protestacyjna klasy była jej wyjątkowo nie na rękę.
Wydawało się, że polonistka niespecjalnie się tym przejęła, ale Marta dobrze ją znała. Była wyczulona na jej humory i rozpoznawała je bezbłędnie.
– Proszę podnieść rękę do góry: kto ma na dziś pracę? Co ty tam znowu zapisujesz, Wierzbicka? – zwróciła się do Karoliny.
– Nooo… booo pani powiedziała „podnieść do góry”, a czy można coś podnieść do dołu? Czyli to… przepraszam, jak się nazywa taki błąd językowy?
Klasa zamarła.
Pleonazm. Zapisz sobie. Inne przykłady: wracać z powrotem, cofać się do tyłu. Zanotowałaś? Wracamy do tematu. – Polona znowu powiodła surowym spojrzeniem po klasie.
– Nikt nie napisał? W takim razie ten, kto nie ma pracy, otrzyma ocenę…
– Ale proszę pani… – zaczęła Karolina, ale Polona uciszyła ją stanowczym gestem.
– Termin oddania pracy przekładałam wam dwa razy. Uważam, że jesteście niepoważni i nie będę z wami pertraktować. Mateusz Abramowicz, nie masz? Jedynka. Karolina Borczyńska? Jedynka.
Marta siedziała jak na rozżarzonych węglach. Była przygotowana, wypracowanie miała napisane, a teraz przez tych leni z klasy wszystko się skomplikowało. Jeśli powie, że nie ma pracy, może się pożegnać z szóstką na koniec roku, poza tym mama… raczej jej się to nie spodoba. Na pewno zaraz po szkole zapyta, jak tam praca, i co jej Marta powie? Że poszła na dno razem ze zgrają tych nieuków? Że dostała jedynkę za coś, co miała zrobione? Oceny nie da się ukryć, bo w szkole był dziennik elektroniczny. Narobi sobie kłopotów przez głupie pomysły klasy. Z drugiej strony nie może okazać się łamistrajkiem. Co prawda nikt nawet z nią o tym nie rozmawiał, ale jednak to jej klasa… Napracowała się jak idiotka i teraz za połowę nieprzespanej nocy ma dostać jedynkę?
– Marta Piotrowicz… – polonistka wbiła w nią surowe, prześwietlające spojrzenie.
Marta całym ciężarem ciała oparła się na rękach i wolno wstała.
– Masz pracę?
Marta o mało się nie przewróciła. Kiedy miała siedem lat, po raz pierwszy obejrzała film Disneya Arielka – Mała Syrenka. Zrobiła na niej wstrząsające wrażenie, a zwłaszcza scena, w której wiedźma morska Urszula wyjmuje syrence głos z gardła. Teraz Marta doświadczyła dokładnie tego samego. Nie chciała nic powiedzieć, ale nie chciała też milczeć. Głos wydobył się z niej sam, bez jej udziału.
– Mam.
W pierwszej chwili lekko się obejrzała, kto to powiedział. Kątem oka zobaczyła tylko, że Karolina rzuciła się, żeby coś zapisać w swoim notesie…
Polonistka wyciągnęła dłoń i wzięła od Marty zeszyt. Przebiegła tekst wzrokiem.
– Widzę, że masz coś ciekawego do powiedzenia.
Marta usiadła. Nie widziała nikogo i nie patrzyła na nikogo. Nie musiała. Czuła, że patrzą na nią wszyscy. Parzyły ją te spojrzenia.
”Co ja najlepszego zrobiłam? Oni mnie zaszczują. Ale co by powiedziała mama? I co teraz będzie?”.

Na przerwie jak zwykle ze wszystkich głośników coś wyło. Może była to muzyka, ale tak skutecznie mieszała się z gwarem rozmów, że trudno było zidentyfikować, co to za dźwięk. Takie warunki nie sprzyjały rozmowie, ale krzycząc do siebie z całej siły, jednak się porozumiewali. W tym koszmarnym hałasie Marta czuła się jak w bańce. Nie wiedziała, kiedy i w jaki sposób zdołali to ustalić, ale na pewno się zmówili, że ona dla nich nie istnieje. Tuż koło niej przechodzili ludzie z klasy, ale nikt się do niej nie odezwał ani jednym słowem. Nikt nie zapytał, dlaczego tak się zachowała. Nikogo to nie obchodziło. Skazali ją bez procesu. Dla łamistrajków nie ma litości. […]

Marta nie mogła zasnąć. Ludzie z jej klasy na pewno siedzieli wieczorem na Our Society i tylko o niej rozmawiali. Hating był przecież taki emocjonujący. Na pewno nie przepuścili okazji, żeby się na kimś powyżywać. Tak naprawdę nigdy do końca nie wiesz, co w tobie denerwuje innych ludzi. Dopiero gdy czytasz, nie możesz uwierzyć, że aż tak cię wszyscy nienawidzą, wyśmiewają się z ciebie i pogardzają tobą. Oczywiście, gdy sam wypisujesz takie rzeczy, wszystko wygląda całkiem inaczej. […]

Mocno przytuliła się do matki, a potem wsunęła jej rękę pod ramię i poszły w kierunku domu. Mama była bardzo mądra. Zawsze wiedziała, kiedy Marta ma kłopoty, i teraz też od razu poprosiła, żeby Marta powiedziała, co się stało. […]
Starała się mówić spokojnie, bez emocji. Słabo jej to wychodziło i z trudem dobrnęła do końca.
– …oni mnie teraz zaszczują… Mamuś, ja tam nie chcę już iść.
– Bardzo dobrze zrobiłaś. To była próba ogniowa twojego systemu wartości. Tak sobie żyjemy wszyscy dzień po dniu, dużo mówimy o wartościach, o priorytetach, ale człowiek ma w życiu tylko kilka okazji, żeby się tak konkretnie sprawdzić. Trudno dziś o sytuacje ostateczne, weryfikujące nasze człowieczeństwo. A tobie trafiła się taka okazja! Bohaterstwo to nie narażanie życia, ale siła, żeby zawalczyć o swoje wartości. Wyszłaś z tej próby zwycięsko.
Przyjemnie było słuchać takich słów. Wtuliła głowę w ramię mamy i przez chwilę płakała z wielkiej ulgi. Mama zawsze umiała powiedzieć to, co należało. Marcie bardzo było potrzebne upewnienie się, że to miało głęboki sens.
– Nigdy nie wolno dawać sobie narzucać pomysłów innych ludzi. Oni nie będą się o ciebie troszczyć. Ich nie obchodzi, czy zdasz na studia, czy będziesz dobrze zarabiać. Oni nie widzą niczego poza „tu i teraz”. Literatura uczy, że w życiu każdego człowieka jest moment przełomowy, zakręt. Idziesz jutro do szkoły z wysoko podniesioną głową. Za kilkanaście lat będziesz dumna z tego, co wczoraj zrobiłaś.
”Za kilkanaście lat może i tak, a jutro? Co będzie jutro?!”.
Mama […] zwróciła się w kierunku wystawy sklepowej.
– Zobacz, jaki piękny płaszcz.
Rzeczywiście płaszcz był ponadprzeciętny. W szarościach, z szalowym kołnierzem, eleganckim paskiem, kieszeniami wszytymi przez krawca artystę.
– Wchodzimy – zdecydowała mama.
Płaszcz z wystawy był ostatni, akurat w rozmiarze Marty i akurat tyle mama miała jeszcze na karcie.

[…] Na grupę nic tak dobrze nie działa jak wspólny wróg. Nagle w klasie poznikały wszelkie animozje, zaszłości i resentymenty. Wszyscy byli radośni, wymieniali się kanapkami, opowiadali dowcipy i co chwila ktoś podrzucał Karolinie coś absolutnie rewelacyjnego do notesu.
Marta miała świadomość, że to przedstawienie jest dla niej, że trwa teatr jednego widza. Ludzie z klasy chcieli pokazać, jak świetnie im bez niej.
Kiedy w końcu po lekcjach zeszła do szatni, poczuła ulgę, że wreszcie stąd wyjdzie, zostawi za sobą nienawistne spojrzenia.
Jej płaszcz miał w kilku miejscach pocięty rękaw. Marta z niedowierzaniem go dotknęła, a potem bezradnie rozejrzała się dokoła.
Nikt nie zwracał na nią uwagi. Wszyscy wesoło rozmawiali.
– Kto to zrobił? – Chciała krzyknąć, ale z gardła wydobył się słabiutki piskliwy szept.
Nikt na nią nie patrzył, nikt niczym się nie przejął i niczego nie zauważył. […]
Marta kucnęła przy swoim wieszaku i zaczęła płakać. Bynajmniej nie z powodu płaszcza, ale z powodu nienawiści, jaką poczuła wokół siebie. Odechciało jej się żyć.
– Martuś… – Ktoś nagle dotknął jej ramienia. – Słuchaj, my…
Marta podniosła wzrok i zobaczyła Karolinę.
– Co ci jest? – Karolina objęła Martę ramieniem.
Po chwili obok nich zjawiła się Monika, a zaraz potem Magda i Mateusz.
– Marta, myśmy nie chcieli, żeby to tak wyszło. Myśmy chcieli tylko…
– Ona zaraz zemdleje. Siadaj.
– Ale syf! – powiedział Mateusz.
Dopiero wtedy wszystkie głowy zwróciły się w stronę wieszaka.
Marta zaniosła się od płaczu, ale głowę miała wtuloną w ramiona Karoliny, a na plecach co rusz czuła przyjazne głaśnięcia. Ktoś wcisnął jej chusteczkę, ktoś pobiegł kupić wodę w automacie. Niby nic się nie zmieniło, bo przecież płaszcz nadal pozostawał zniszczony, ale wszystko było inaczej. Marta nie była już sama i uznała, że płaszcz to niska cena za to, czego właśnie doświadcza.
To nieprawdopodobne, ale pierwszy raz w życiu przytulał ją obcy człowiek. W tym momencie nie miało dla Marty znaczenia, że być może właśnie ci sami ludzie pocięli jej płaszcz. Liczyła się tylko ta chwila.

Ewa Nowak, Drzazga, Warszawa 2012, s. 76–302.

Po przeczytaniu przywołanego fragmentu powieści Drzazga wykonaj polecenia:

Ćwiczenie 1.1

Zredaguj krótką wypowiedź pisemną, w której streścisz historię opisaną w tym fragmencie powieści Ewy Nowak.

Ćwiczenie 1.2

Na podstawie przywołanego fragmentu Drzazgi dokończ zdania:
A. Marta, chociaż była dobrą uczennicą, nie przepadała za szkołą, ponieważ…
B. Podczas przerw Marta…
C. Klasa Marty to…

Ćwiczenie 1.3
Ćwiczenie 1.4
Ćwiczenie 1.5

Wybierz jedną z utworzonych przez ciebie par pojęć, a następnie wyjaśnij, jak rozumiesz i oceniasz tę zmianę w kontekście historii przemiany Marty Piotrowicz.

Ćwiczenie 1.6

Dopisz do listy określającej metamorfozę głównej bohaterki powieści Drzazga co najmniej dwie inne propozycje.

Ćwiczenie 1.7
Ćwiczenie 1.8
Ćwiczenie 1.9
Ćwiczenie 1.10
Ćwiczenie 1.11
Ćwiczenie 1.12
Ćwiczenie 1.13
Ćwiczenie 1.14
Ćwiczenie 1.15
Ćwiczenie 1.16
Ćwiczenie 1.17
Ćwiczenie 1.18

Zastanów się i powiedz, co zrobiłabyś/zrobiłbyś na miejscu Marty, gdyby spotkała cię taka reakcja ze strony klasy. Przedstaw swoje stanowisko.

Ćwiczenie 1.19

Zastanów się i powiedz, czy Marta dokonała właściwego wyboru. Uzasadnij swoje zdanie.

Ćwiczenie 1.20

Jak sądzisz, czy postawa Marty wobec kolegów i koleżanek z klasy niosła z sobą jakieś ryzyko? A może bohaterka na coś liczyła? Wyjaśnij.

Ćwiczenie 1.21

Wyjaśnij, co Marta musiała poświęcić, aby zyskać sympatię grupy.

Ćwiczenie 1.22

Mama Marty zajęła bardzo wyraźne stanowisko w sprawie decyzji córki. Przytocz argumenty matki. Wypunktuj je.

Ćwiczenie 1.23

Przeprowadź polemikę z mamą Marty. Postaraj się znaleźć argumenty obalające jej twierdzenia.

Ćwiczenie 1.24

W ostatnim akapicie przywołanego tekstu powieści pojawia się stwierdzenie: „Niby nic się nie zmieniło, bo przecież płaszcz nadal pozostawał zniszczony, ale wszystko było inaczej”. Zinterpretuj sens tej wypowiedzi. W tym celu zredaguj krótką wypowiedź pisemną.

Ćwiczenie 1.25

Zastanów się i powiedz, na ile ważna jest dla ciebie akceptacja grupy. W tym celu dokończ poniższe zdania. Następnie napisz dwa inne zdania, które będą stanowić uzupełnienie twojego wyjaśnienia.

A. Aby zyskać przychylność klasy, jestem w stanie...
B. Nigdy nie zgodzę się na...
C. ...
D. ...

Ćwiczenie 1.26

Porozmawiaj z kolegą/koleżanką z klasy na temat posiadanych przez was umiejętności. Zastanów się – odnosząc się do tego, co usłyszałaś/usłyszałeś – które z nich są dla ciebie banalne, a które sprawiają trudność. W ramach podsumowania waszej dyskusji zredaguj zdanie, w którym przedstawisz, co jest dla was łatwe, a co problematyczne, np. „Arek nie poradziłby sobie z jazdą na jednej łyżwie, a dla mnie jest to banalne! Jestem sprawny i wysportowany”.

Zadaniowo

Ćwiczenie 2

W jednym z przywołanych fragmentów powieści Drzazga pojawia się ważne zdanie: „Marta stała razem ze swoją klasą, a w zasadzie obok swojej klasy, bo, mimo że była między nimi, nie była z nimi”. Zinterpretuj jego sens, uwzględniając uczucia bohaterki, jej rozterki i konsekwencje podjętych decyzji.

Ćwiczenie 3

Stwórz własny wpis na blogu (składający się z siedmiu wypowiedzeń), który zakończysz stwierdzeniem: „Zupełnie ich nie rozumiem… Stałam/stałem z nimi, a w zasadzie obok nich, bo mimo że byłam/byłem między nimi, nie byłam/byłem z nimi…”.

Ćwiczenie 4

Wykonaj drzewo decyzyjne odpowiadające na pytanie: „Czy Marta powinna przyznać się do napisania pracy?”.

Ćwiczenie 5

Przypomnij sobie taki moment w swoim życiu szkolnym lub klasowym, który można byłoby podsumować słowami: „Liczyła się tylko ta chwila!”. Zdaj z niego relację w dowolnej formie pisemnej lub wizualnej (np. zdjęcie z opisami, rysunek, komiks, kolaż).