Wróć do informacji o e-podręczniku Wydrukuj Udostępnij materiał Zapisz jako PDF
RCAOVSlVnkg3v1
Bitwa pod Racławicami Źródło: Jan Matejko, Bitwa pod Racławicami, 1888, olej na płótnie, domena publiczna.
Bitwa pod Racławicami
Jan Matejko, Bitwa pod Racławicami, 1888, olej na płótnie, domena publiczna
Ćwiczenie 1

Przed zajęciami zbierz informacje na temat ważnych dla Polaków wydarzeń historycznych w 1794 roku. Pomogą ci w tym pytania:

  • O jakie zdarzenie chodzi? Jak je nazywamy?

  • Jakie postaci historyczne są z nim związane?

  • Jakie bitwy wtedy stoczono? Kto w nich uczestniczył? Czyim zwycięstwem się zakończyły?

  • Jakie znaczenie dla Polaków miały te wydarzenia w tamtym czasie i później?

Ćwiczenie 2

Wyjaśnij własnymi słowami, kto to jest bohater. Porównaj swoją definicję z propozycjami koleżanek i kolegów. Czy myślicie podobnie?

Ćwiczenie 3

Przeczytaj fragment opowiadania Marii Krügerj0000008OKB6v21_000tp001Marii Krüger. Zwróć uwagę na narrację – w której osobie jest prowadzona?

Więcej niż królMaria Krüger
Maria Krüger Więcej niż król

Dziwna i niespokojna była wiosna w 1794 roku. Wiadomo, co prawda, że w marcu, jak w garncu – śnieg i słońce na zmianę, ale takiego marca to jeszcze ludzie w Rzędowicach nie pamiętali. Bo albo mróz, ostry, lutowy – albo za chwilę słońce zaczynało grzać mocno, jak w czerwcu. Toteż dziewuszki od Bartoszów, te dwie starsze, Helenka i Cecylka, wybiegały co chwila z chaty zwabione ciepłem, a potem, kiedy znów sypnęło śniegiem i zimno się zrobiło, ze śmiechem wracały do domu. Aż matka zaczęła się na nie gniewać, że od trzaskania drzwiami opadnie ciasto w dzieżyj0000008OKB6v21_000tp002dzieży zaczynionej0000008OKB6v21_000tp003zaczynione na chleb.
– Lepiej byście Justynkę zabawiły i Felisia pokołysały zamiast tych psot! – wołała za nimi.
– A pozwoli nam mama pomagać przy pieczeniu? Będziemy mogły upiec wyskrobekj0000008OKB6v21_000tp004wyskrobek? – dopytywały się dziewczynki.
– Pozwolę, pozwolę – zgodziła się. Ale najwidoczniej nie była skora do przekomarzania się, tylko chodziła zamyślona, jakby zatroskana. I chociaż przed chwilą przykazywała dziewczynkom, by drzwi nie otwierały ze względu na to ciasto w dzieży, to przecież sama co jakiś czas otwierała je i wyglądała na drogę, co wiodła przed chatą.
Aż wreszcie już o późnym zmierzchu dało się słyszeć radosne ujadanie Burka i zanim mama zdążyła podejść do drzwi, aby wyjrzeć – do chaty wszedł ojciec.
– Tatulko! – pisnęły radośnie dziewczynki i podbiegły do niego, a mama wołała uszczęśliwiona: – Wojtuś! Przecież jesteś nareszcie. Czemu tak późno! Gdzieżeś chodził?
A Wojciech Bartosz stał przez chwilę w progu, oświetlony czerwonym blaskiem buchającym z pieca. Krzepki był, rozrośnięty w ramionach. Jasne włosy, prawie do ramienia długie i przycięte nad czołem w równą grzywkę, wyglądały w tym świetle jak złote, wąsy miał jasne, bujne jak dwa kłosy pszeniczne. Stał tak, a w ręce trzymał kosę. Dziewczynki zaś zadziwiły się, czemu ta kosa wyglądała inaczej niż wtedy, kiedy ojciec brał ją do kośbyj0000008OKB6v21_000tp005kośby? Czemu jej srebrem połyskujące ostrze postawione jest teraz do góry, sztorcem? Nie śmiały jednak pytać. Zresztą ojciec zaraz sam zaczął opowiadać mamie, że musiał długo czekać u kowala Ambroża, aby kosę odkuł jak należy, na sztorc. I stuknął drzewcem kosy o polepęj0000008OKB6v21_000tp006polepę, aby pokazać, jak to teraz ostrze się mocno trzyma. Potem jeszcze powiedział, że chłopi ze wsi, którzy razem z nim idą do Naczelnika Kościuszki, to wszyscy mają tak samo kosy odkute.
– Na wojnę idziecie? Jezu, na wojnę! – mama przestraszyła się i zaczęła płakać.
Ojciec pokiwał tylko głową.
– Ano tak trzeba, Jaguś, tak trzeba. Idą młodzi i idą starsi gospodarze. Wieczorem każdy z nas cichcem się z chaty wymknie. Nie pójdziemy dużą gromadą, tylko tak po kilku. Chyłkiem, aby chyłkiem, bo ruskie wojska stoją wokoło. Tormasowj0000008OKB6v21_000tp007Tormasow, jak powiadają, samych kozaków ma dwa pułki i jazdy więcej niż dziesięć szwadronówj0000008OKB6v21_000tp008szwadronów. A jeszcze za Denisowemj0000008OKB6v21_000tp009Denisowem idą jego wojska… Na Skalmierzj0000008OKB6v21_000tp00ASkalmierz będziemy się przedzierać!

R1NpfJsJ8lqbS1
Kosynier
Cyprian Kamil Norwid, Kosynier, 1843, akwarela, domena publiczna

I zaraz zaczął szykować się do drogi. Ale odświętnie, jakby na odpust. Wziął nową sukmanęj0000008OKB6v21_000tp00Bsukmanę z czerwonym i czarnym wyszywaniem i buty nowe, a na głowę wcisnął czerwoną krakuskęj0000008OKB6v21_000tp00Ckrakuskę, tę, co ją niedawno kupił na jarmarku. Kazał też mamie naszykować zawiniątko, a były w nim dwie koszule, prześcieradło z grubego płótna i kawał chleba (…). Jeszcze tylko zjadł trochę zacierek, które mama przed nim postawiła, aby nie szedł głodny na tę wyprawę, a potem wąsy otarł, mamę objął i przytulił.
– Nie płacz, Jagna – powiedział. – Nie płacz! Muszę iść. Tak trzeba. Naczelnik wzywa ku ojczyzny ratowaniu. Wygonimy carskie wojska.
Pocałował mamę w czoło, dziewczynki pogłaskał po włosach i wziął tę swoją kosę na sztorc odkutą, zawiniątko i szybko wyszedł z chaty.
– Reta! – jęknęła mama – jakże dadzą radę? Z kosą na armaty? Zginie niechybnie! – i rozpłakała się gorzko, a za nią wszystkie dzieci: Helenka, Cecylka, Justynka i ten mały Feliś w kołysce.
W dwa dni później przyszła wiosna, taka już prawdziwa. I słońce przygrzało na dobre, i sady zaczęły rozkwitać, i łąki nagle pozieleniały. A zaraz potem do Rzędowic, do dworu, przybył jakiś gość. Po wsi od razu rozeszło się, że to młody oficer z wieściami od Kościuszki. A wieści były nie byle jakie: pod Racławicamij0000008OKB6v21_000tp00DRacławicami bitwa była ogromna, carscy mieli armaty i z nimi ruszyli na polskie szeregi. Ale Naczelnik Kościuszko, widząc tę przewagę nieprzyjaciela, wezwał do ataku kosynierówj0000008OKB6v21_000tp00Ekosynierów.
– Kosynierów? Na armaty? – pytali z niedowierzaniem ludzie we wsi.

R42odPyBwEq5R1
Pomnik Bartosza Głowackiego w Janowiczkach
WikimediaCommons/Przykuta, licencja: CC BY-SA 3.0

– Ano tak! A wiecie, kto szedł pierwszy do ataku? Nasz Bartosz! Zaś za nim ławą ruszyli chłopi z kosami i pikami. I zabrali te armaty! A Bartosz to jedną zatkał swoją krakuską.
– Mój Wojtek? – dopytywała się Jagna, bo pobiegła do dworu posłuchać nowin. – A czy aby nie ranny?
Cecylka i Helka, trzymając się maminego fartucha, słuchały tylko tego, co mówili dorośli, i już nie wiedziały, czy płakać, czy cieszyć się, bo takie to wszystko wydało się im niezwykłe.
Tymczasem ten oficer, który od Naczelnika przyjechał z wieściami, stał teraz na ganku i opowiadał ludziom, jak to Naczelnik, sam też w chłopską sukmanę przyodziany, zawiesił szarfę na piersi Bartosza i zrobił go dowódcą regimentu grenadierówj0000008OKB6v21_000tp00Fregimentu grenadierów krakowskich. I szlachectwo mu nadał, i do herbu swojego przyjął. „Jako, żeś urodzony we wsi Głowacz, będziesz się teraz zwał Bartosz Głowacki, herbu Korczak!” — tak mówił Naczelnik. I jeszcze list przysłał do dziedzica w Rzędowicach, „aby o żonie i dzieciach oficera Bartosza Głowackiego miał staranie”. I pisał też Naczelnik do dziedzica, aby Bartosza od pańszczyzny uwolnił.
– Nie tylko uwalniam, ale i tę zagrodę, w której mieszkał, na wieczne czasy jemu, jego żonie i dzieciom na własność oddam – powiedział na to dziedzic. A tymczasem już cała wieś szykowała się na przyjęcie Naczelnika Kościuszki i jego wojska, bo właśnie przez posła zapowiedział swoje przybycie.
Potem już było jak w bajce, która się dobrze kończy. Wszyscy zabrali się do roboty. Dziewczęta i chłopcy niedorośli zabrali się do strojenia świerkowymi gałązkami chat i płotów. Starsi, ci, co na wojnę pójść nie mogli, ustawili stoły i ławki, kobiety zabrały się do szykowania jedzenia i pieczenia chleba i mięsa, bo nikt niczego nie żałował na tak wielkie święto. A kiedy na białym koniu przyjechał na czele kosynierów pan Kościuszko w krakowskiej sukmanie, to potem razem z Bartoszem Głowackim i jego żoną za jednym ze stołów siadł i winem z dworu przyniesionym pił zdrowie Bartosza. A wszyscy żołnierze, a także ludzie z wioski i ze dworu wołali:
– Vivat! Niech żyje nasz Naczelnik! Vivat! Niech żyje Bartosz Głowacki! Niech żyje nasz bohater! (…)
Zaś Helka i Cecylka, wyszorowane, przystrojone odświętnie, z warkoczykami pięknie splecionymi, patrzyły na to wszystko, siedząc z boku na zydelkuj0000008OKB6v21_000tp00Gzydelku i pojadając słodkie placuszki. Nie wszystko jeszcze tak dobrze rozumiały, bo przecież Helka miała dopiero osiem lat, a Cecylce szło na siódmy. Były jednak bardzo szczęśliwe.
A wieczorem Helka, senna już po tak niezwykłym dniu, kiedy Bartoszowa układała ją do spania, zapytała:
– Matulko, a co to znaczy bohater?
Jagna Bartoszowa uśmiechnęła się.
– Bohater, córciu, to znaczy bardzo dużo, to znaczy więcej niż król…
– Więcej niż król? – powtórzyła Helcia. I zasnęła spokojnie.

j0000008OKB6v21_00000_BIB_001Maria Krüger, Więcej niż król, [w:] tejże, Złota korona: opowiadania z historii Polski, Wrocław 2001, s. 249–253.
Ćwiczenie 4

Odpowiedz na pytania. Możesz to zrobić tutaj lub w zeszycie.

  1. Kto w przedstawionym tekście opisuje wydarzenia?

  2. Jaka była wiosna 1794 roku?

  3. Co wydarzyło się wtedy w rodzinie Bartoszów?

uzupełnij treść
Ćwiczenie 5

Przedstaw członków rodziny Bartoszów.

Ćwiczenie 6

W jaki sposób Wojciech przygotowywał się na wojnę? Wymień w punktach kolejne działania.

Ćwiczenie 7

Jak mąż tłumaczy Jagnie konieczność pójścia na wojnę?

Ćwiczenie 8

Opisz krótko uczucia, jakie przeżywały żona i dzieci Bartosza przed wyprawą oraz po jego powrocie?

ReKzpubHhSsfr1
zadanie interaktywne
Ćwiczenie 9

Jak nagrodzono chłopskiego bohatera? Za jakie zasługi?

Ćwiczenie 10

Wyjaśnij, jak rozumiesz słowa, że bohater to więcej niż król. Porównaj swoją opinię ze zdaniem innych uczniów.

Ćwiczenie 11

Wymień, jakie postacie historyczne występują w tekście Marii Krüger. Czy w informacjach, zgromadzonych przez ciebie przed lekcją, pojawiają się te same osoby? A może udało ci się odszukać ich więcej? Podziel się wiadomościami z koleżankami i kolegami.

Ćwiczenie 12

Przyjrzyjcie się zdjęciom, które przedstawiają fragmenty obrazu „Bitwa pod Racławicami”j0000008OKB6v21_000tp00H„Bitwa pod Racławicami” namalowanego pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka. Czy można na nich odnaleźć bohaterów opowiadania lub postaci do nich podobne? Jakie odczucia budzi w was ten obraz? Porozmawiajcie o tym.

j0000008OKB6v21_000tp001
j0000008OKB6v21_000tp002
j0000008OKB6v21_000tp003
j0000008OKB6v21_000tp004
j0000008OKB6v21_000tp005
j0000008OKB6v21_000tp006
j0000008OKB6v21_000tp007
j0000008OKB6v21_000tp009
j0000008OKB6v21_000tp008
j0000008OKB6v21_000tp00A
j0000008OKB6v21_000tp00B
j0000008OKB6v21_000tp00C
j0000008OKB6v21_000tp00D
j0000008OKB6v21_000tp00E
j0000008OKB6v21_000tp00F
j0000008OKB6v21_000tp00G
j0000008OKB6v21_000tp00H
JPOL_E3_E4_Dodatkowyopiszasobow
Ciekawostka

Tadeusz Kościuszko to niezwykle ciekawa postać historyczna, znana na całym świecie. Napoleon nazwał go bohaterem północy, Tomasz Jeffersonj0000008OKB6v21_000tp00ITomasz Jefferson − „najczystszym synem wolności, jakiego poznałem (…) i to wolności dla wszystkich, a nie tylko dla nielicznych i bogatych”, a caryca Katarzyna Wielka mówiła o nim, że jest bestią.
Juliusz Vernej0000008OKB6v21_000tp00JJuliusz Verne uhonorował Tadeusza Kościuszkę, umieszczając jego portret w gabinecie Kapitana Nemo w książce „20 000 mil podmorskiej żeglugi”.
Aby uczcić pamięć bohatera, Paweł Edmund Strzelecki nazwał odkryty przez siebie najwyższy szczyt Australii Górą Kościuszki (2228 m n.p.m.).

(Na podstawie http://pl.wikipedia.org)

j0000008OKB6v21_000tp00I
j0000008OKB6v21_000tp00J