Pokaż spis treści
Wróć do informacji o e-podręczniku

Hans Christian Andersen jest uważany za jednego z największych baśniopisarzy w dziejach literatury. Zapewne dobrze znasz jego baśnie i wiesz, że mają charakterystyczny smutny nastrój. To również cecha utworu „Dziewczynka z zapałkami”.

Ćwiczenie 1
Uniwersytet Wrocławski, licencja: CC BY 3.0
Ćwiczenie 2
Ćwiczenie 3

Przeczytaj tekst biograficzny i odpowiedz na pytania. Zapisz odpowiedzi tutaj lub w zeszycie.

  • Kim był Hans Christian Andersen?

  • Co przyniosło mu sławę?

  • Jakie są jego najsłynniejsze baśnie?

Hans Christian Andersen

Pisarz duński, sławę przyniosły mu baśnie dla dzieci, tłumaczone na wiele języków świata. W dzieciństwie ukochana babcia opowiadała mu barwne historie o duchach, syrenach, wróżkach. Wiele elementów zaczerpniętych z zasłyszanych opowieści można odnaleźć w utworach Andersena. Najsłynniejsze jego baśnie to: „Słowik”, „Calineczka”, „Nowe szaty cesarza”, „Brzydkie Kaczątko”, „Królowa Śniegu”, „Świniopas”, „Księżniczka na ziarnku grochu”, „Dziewczynka z zapałkami”.

domena publiczna
Ćwiczenie 4

Wysłuchaj uważnie baśni Andersena pt. „Dziewczynka z zapałkami”. Jaką historię opowiada?

Baśń Hansa Christiana Andersena czyta Elżbieta Golińska Baśń Hansa Christiana Andersena czyta Elżbieta Golińska Źródło: tylko do użytku edukacyjnego na epodreczniki.pl.
Ćwiczenie 5

Odpowiedzcie na pytania i porozmawiajcie.

  • Kiedy rozgrywają się wydarzenia opisane w baśni? Określcie dokładnie dzień i miesiąc.

  • Jak wyglądała dziewczynka sprzedająca zapałki?

  • Dlaczego mimo mrozu nie chciała wrócić do domu?

  • Jak dziewczynka chroniła się przed mrozem?

  • Co sprawiło, że poczuła się szczęśliwa?

Ćwiczenie 6

Narrator opisuje dziewczynkę w bardzo czuły sposób. Zaznaczcie w tekście wybranym kolorem słowa, które o tym świadczą, np. zdrobnienia, spieszczenia. Przeczytajcie te słowa.

Hans Christian Andersen Dziewczynka z zapałkami

Było bardzo zimno; śnieg padał i zaczynało się już ściemniać; był to ostatni dzień w roku, wigilia Nowego Roku.
W tym chłodzie i w tej ciemności szła ulicami biedna dziewczynka z gołą głową i boso; miała wprawdzie trzewiki na nogach, kiedy wychodziła z domu, ale co to znaczyło! To były bardzo duże trzewiki, nawet jej matka ostatnio je wkładała, tak były duże, i mała zgubiła je zaraz, przebiegając ulicę, którą pędem przejeżdżały dwa wozy; jednego trzewika nie mogła znaleźć, a z drugim uciekł jakiś urwis; wołał, że przyda mu się on na kołyskę, kiedy już będzie miał dziecko.
Szła więc dziewczynka boso, stąpała nóżkami, które poczerwieniały i zsiniały z zimna; w starym fartuchu niosła zawiniętą całą masę zapałek, a jedną wiązkę trzymała w ręku; przez cały dzień nie sprzedała ani jednej; nikt jej nie dał przez cały dzień ani grosika; szła taka głodna i zmarznięta i wyglądała taka smutna, biedactwo! Płatki śniegu padały na jej długie, jasne włosy, które tak pięknie zwijały się na karku, ale ona nie myślała wcale o tej ozdobie.
Ze wszystkich okien naokoło połyskiwały światła i tak miło pachniało na ulicy pieczonymi gęśmi.
”To przecież jest wigilia Nowego Roku?” – pomyślała dziewczynka.
W kącie między dwoma domami, z których jeden bardziej wysuwał się na ulicę, usiadła i skurczyła się cała; małe nożyny podciągnęła pod siebie; ale marzła coraz bardziej, a w domu nie mogła się pokazać; bo przecież nie sprzedała ani jednej zapałki, nie dostała ani grosza, ojciec by ją zbił, a w domu było tak samo zimno, mieszkali na strychu pod samym dachem i wiatr hulał po izbie, chociaż największe szpary w dachu zatkane były słomą i gałganami. Jej małe ręce prawie całkiem zamarzły z tego chłodu. Ach, jedna mała zapałka; jakby to dobrze było. Żeby tak wyciągnąć jedną zapałkę z wiązki, potrzeć ją o ścianę i tylko ogrzać paluszki! Wyciągnęła jedną i „trzask!”, jak się iskrzy; jak płonie mały, ciepły, jasny płomyczek niby mała świeczka otoczona dłońmi! Dziwna to była świeca; dziewczynce zdawało się, że siedzi przed wielkim, żelaznym piecem o mosiężnych drzwiczkach i ozdobach; ogień palił się w nim tak łaskawie i grzał tak przyjemnie; jakież to było rozkoszne! Dziewczynka wyciągnęła przed siebie nóżki; aby je rozgrzać także – a tu płomień zgasł. Piec znikł – a ona siedziała z niedopałkiem siarnika w dłoni.
Zapaliła nowy, palił się i błyszczał, a gdzie cień padł na ścianę, stała się ona przejrzysta jak muślin; ujrzała wnętrze pokoju, gdzie stał stół przykryty białym, błyszczącym obrusem, nakryty piękną porcelaną, a na półmisku smacznie dymiła pieczona gęś, nadziana śliwkami i jabłkami; a co jeszcze było wspanialsze, gęś zeskoczyła z półmiska i zaczęła się czołgać po podłodze z widelcem i nożem wbitym w grzbiet; doczołgała się aż do biednej dziewczynki; aż tu nagle zgasła zapałka i widać było tylko nieprzejrzystą, zimną ścianę.
Zapaliła nowy siarnik. I oto siedziała pod najpiękniejszą choinką; była ona jeszcze wspanialsza i piękniej ubrana niż choinka u bogatego kupca, którą ujrzała przez szklane drzwi podczas ostatnich świąt; tysiące świeczek płonęło na zielonych gałęziach; a kolorowe obrazki takie, jakie zdobiły okna sklepów, spozierały ku niej. Dziewczynka wyciągnęła do nich obie rączki – ale tu zgasła zapałka; mnóstwo światełek choinki wzniosło się ku górze, coraz wyżej i wyżej i oto ujrzała ona, że były to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spadła właśnie i zakreśliła na niebie długi, błyszczący ślad:
– Ktoś umarł! – powiedziała malutka, gdyż jej stara babka, która jedyna okazywała jej serce, ale już umarła, powiadała zawsze, że kiedy gwiazdka spada, dusza ludzka wstępuje do Boga.
Dziewczynka znowu potarła siarnikiem o ścianę; zajaśniało dookoła i w tym blasku stanęła przed nią stara babunia, taka łagodna, taka jasna, taka błyszcząca i taka kochana.
– Babuniu – zawołała dziewczynka – o, zabierz mnie z sobą! Kiedy zapałka zgaśnie, znikniesz jak ciepły piec, jak gąska pieczona, i jak wspaniała, olbrzymia choinka! – i szybko potarła wszystkie zapałki, jakie zostały w wiązce, chciała jak najdłużej zatrzymać przy sobie babkę, i zapałki zabłysły takim blaskiem, iż stało się jaśniej niż za dnia. Babunia nigdy przedtem nie była taka piękna i taka wielka; chwyciła dziewczynkę w ramiona i poleciały w blasku i w radości wysoko, a tam już nie było ani chłodu, ani strachu – były bowiem u Boga. A kiedy nastał zimny ranek, w kąciku przy domu siedziała dziewczynka z czerwonymi policzkami, z uśmiechem na twarzy – nieżywa: zamarzła na śmierć ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny oświetlił martwą postać trzymającą w ręku zapałki; z których garść była spalona. Chciała się ogrzać, powiadano; ale nikt nie miał o tym pojęcia, jak piękne rzeczy widziała dziewczynka i w jakim blasku wstąpiła ona razem ze starą babką w szczęśliwość Nowego Roku.

Hans Christian Andersen, Dziewczynka z zapałkami, [w:] tegoż, Baśnie, tłum. Jarosław Iwaszkiewicz, Warszawa 1990.
Ćwiczenie 7

Przeczytaj tekst jeszcze raz i wykonaj polecenia:

  • Wyszukaj fragmenty mówiące o tym, jakie piękne rzeczy widziała dziewczynka, zanim babcia zabrała ją do Boga.

  • Nadaj tytuł każdej z wizji dziewczynki. Zapisz swoje propozycje tutaj lub w zeszycie.

  • Wyjaśnij, jaki związek z ogniem mają obrazy widziane przez dziewczynkę.

Ćwiczenie 8
Ćwiczenie 9

Nastrój baśni Andersena jest bardzo zmienny. Zaznaczcie fragment, który według was jest: smutny – na niebiesko, wzruszający – na zielono, szczęśliwy – na pomarańczowo, śmieszny – na czerwono, tragiczny – na fioletowo.

Ćwiczenie 10

Jak według ciebie kończy się baśń? Smutno czy szczęśliwie? Uzasadnij swoje zdanie.

Ćwiczenie 11

Zapisz tutaj lub w zeszycie plan wydarzeń baśni „Dziewczynka z zapałkami”. Spróbuj opowiedzieć jej treść własnymi słowami. Pomoże ci w tym komiks.

Uniwersytet Wrocławski, licencja: CC BY 3.0