Pokaż spis treści
Wróć do informacji o e-podręczniku
Porośnięta zielonymi zaroślami i drzewami wyspa otoczona ze wszystkich stron niebieską wodą. Pomiędzy zaroślami, a wodą jest jasnożółta, prawie biała plaża. 
Wyspa w pobliżu Fidżi
Tavyland, licencja: CC BY-SA 3.0
Ćwiczenie 1

Co to jest wyspa? Napisz swoją definicję tutaj lub w zeszycie, a następnie porównaj ją z tą, którą znajdziesz w słowniku języka polskiego. Uzupełnij swój zapis o istotne informacje.

Ćwiczenie 2

Narysuj swoją wyspę. Postaraj się, żeby znalazło się na niej to, co najpotrzebniejsze.

Ćwiczenie 3

Porozmawiajcie o tym, bez czego nie wyobrażacie sobie życia na bezludnej wyspie. Co byłoby wam potrzebne do tego, żeby czuć się dobrze?

Ćwiczenie 4

Zapisz tutaj lub w zeszycie:

  • tytuł utworu lub nazwisko wykonawcy, którego muzyka towarzyszyłaby ci na wyspie;

  • tytuł książki, którą warto zabrać ze sobą na wyspę;

  • pomyśl o innych dziedzinach sztuki i zapisz przykłady dzieł, w otoczeniu których można się czuć dobrze.

Ćwiczenie 5

Przeczytaj fragment utworu Anny Kamieńskiej pt. „Każdy ma do odkrycia własną wyspę”. Zwróć uwagę na to, o jakich wyspach mówi profesor Szpak.

Anna Kamieńska Każdy ma do odkrycia własną wyspę

Dominik wpatrzył się w model żaglowca stojący na szafce przy biurku profesora. Był to wspaniały drewniany statek ozdobiony herbami miast włoskich i hiszpańskich, na pokładzie piętrzyły się beczki. Widać było balustradki schodów wiodących w dół i na mostek kapitański. Żagle wydymał niewidzialny oceaniczny wiatr, a na każdym z nich prężył się czerwony znak, krzyż z tarczą pośrodku. Na najwyższym maszcie widniała nazwa statku: „Santa Maria”.

– O rany – szepnął Marcin – to przecież statek Krzysztofa Kolumba! Dobrze byłoby na takim statku popłynąć na swoją własną, wymarzoną wyspę. Panie profesorze, czy są jeszcze na naszej ziemi takie nieodkryte, nieznane wyspy? To by dopiero było – odkryć nową wyspę! Może to byłaby właśnie wyspa szczęśliwa...

– Są takie wyspy... – rzekł profesor, a pięć par oczu szarych, piwnych, zielonych i burych wpatrywało się w jego oczy niebieściutkie pod białymi jak śnieg brwiami. – Właśnie piszę książkę o wyspach odkrytych i nieodkrytych. Co do wysp szczęśliwych, to znany autor Lukian mówi... Ale cóż będę wam mówił o nieodkrytych wyspach, skoro każdy z nas ma do odkrycia własną wyspę, swoją, jedyną wyspę. Ta wyspa leży w naszych źrenicach, wygląda tak, jak chcemy, aby wyglądał świat. We śnie poruszamy się wśród krajobrazów, które wydają nam się znajome, chodzimy po ulicach, zaglądamy do wnętrza domów. Widzimy wtedy naszą wyspę. Czasami świat wydaje nam się nie taki, jak być powinien, bo porównujemy go z naszą wyspą, jaką każdy z nas pamięta i nosi w sobie. Czasami zdarza nam się zamyślać, zagapiać. I wtedy też odpływamy na naszą wyspę. Tak, moi drodzy, każdy z nas ma własną wyspę.

– Czy te wyspy są prawdziwe? – zapytał rzeczowo Marcin, bo bynajmniej nie miał ochoty wdawać się w bajki.

Profesor Melchior Szpak wyczytał to samo pytanie we wszystkich oczach.

– Czy te wyspy są prawdziwe? – pytały także oczy Jacka, Dominika, Justyny i Urszuli.

– Tak samo prawdziwe, jak my sami. Istnieją tak samo, jak my istniejemy. I na pewno każdy z nas, gdyby tylko zechciał, mógłby wszystkich zaprowadzić na tę własną wyspę i pokazać jej tajemnice. Oczywiście, czasem można zabłądzić i na własnej wyspie. Gdyby były takie specjalne przewodniki po swojej wyspie na użytek własny i tych, którzy by na niej zabłądzili...

– Można by zrobić takie przewodniki. I nawet narysować na nich plany i wszystko, co jest na tej wyspie.

– Naprawdę? – ucieszył się profesor. – Byłoby to bardzo dobrze. Ale jak to zrobić, kiedy te wyspy są takie niepodobne i właściwie trzeba by zrobić tyle przewodników, ile ludzi, bo każdy zna najlepiej tylko własną wyspę, chociaż czasami to nie zna jej zupełnie.

– Jak to nie zna? – oburzył się Dominik. – Ja znam swoją wyspę. Tam... tam... dzieci mieszkają zawsze z ojcem i matką. I ojcowie nigdzie nie wyjeżdżają.

– Głupiś! – rzucił Jacek.

Dominik wpatrzył się przestraszonymi oczami w profesora Szpaka.

– Rozumiem – rzekł profesor poważnie. – Tak właśnie jest na wyspie Dominika i wcale nie musi być tak samo na wyspie Jacka.

– Na mojej wyspie jest całkiem inaczej. Przede wszystkim... wszystko jest tam bardzo fajne, to znaczy bombowe, to znaczy piękne... kolorowe...

– A na mojej wyspie – przerwała Justyna. – Och, Niuniuś, może mu coś potrzeba! – przypomniała sobie nagle.

– Jest w kuchni z Agnieszką. Dzieci bardzo lubią kuchnię – uspokoił ją profesor. – Już Agnieszka nie da mu zrobić krzywdy. Więc jak to jest na twojej wyspie?...

– A bo ja wiem? Chyba dobrze. To jest nasza wyspa, moja i Niuniusia...

– A Urszula ma swoją wyspę?

– Pewno, że mam. Ale to tylko moja wyspa, tylko moja, najmojsza, i tylko ja mam prawo tam być.

– Z dziewczynami tak zawsze! – odezwał się Marcin.

– Pewno, że to nie jest łatwo pokazać komuś swoją wyspę – załagodził profesor Melchior Szpak. – Nie każdy to potrafi. Nawet pisarze, którzy nic innego nie robią przez całe życie, tylko opisują tę swoją jedną, jedyną wyspę, jaką widzą we snach i w rozmyślaniach, i ci nie zawsze zdążą wskazać nam do tych wysp drogę. Wielcy malarze nie robią nic innego, tylko malują swoje lądy i morza, łąki, doliny i góry, twarze ludzkie stare i młode, piękne i brzydkie, malują barwy swojego nieba, swojej pogody, swoich chmur. Świat nie jest ani dobry, ani zły, ani piękny, ani brzydki. Wszystko nosimy w sobie. Cieszymy się i nasza radość udziela się liściom, kwiatom, ptakom. Tak samo, jak i smutek. Tak. Tak. Są takie wyspy...

– To może i ja mam swoją wyspę? – od progu kuchni zapytała Agnieszka. Stała w drzwiach w pięknym niebieskim fartuchu, a na rękach trzymała Niuniusia, który w najlepsze pakował do buzi czerwone korale Agnieszki.

– Niuniuś! – zawołała Justyna. Ale dziecko ani myślało opuszczać schronienia na ręku Agnieszki.

– Oczywiście, że i Agnieszka ma swoją wyspę.

– E, moja wyspa to kuchnia, i tyle... A może... a może... – zamyśliła się Agnieszka, jakby spojrzała nagle w głąb siebie i ujrzała tam brzeg swojej wyspy, całkiem inny, nieoczekiwany dla niej samej, niespodziewany aż do westchnienia.

Anna Kamieńska, Każdy ma do odkrycia własną wyspę, [w:] tejże, Są takie wyspy, Warszawa 1970, s. 115–117.
Ćwiczenie 6

Porozmawiajcie o wyspach szczęśliwych. Wykorzystajcie informacje z poprzedniego ćwiczenia. Zacznijcie wypowiedź na przykład tak:

Wiesz, że „każdy z nas ma do odkrycia własną wyspę, swoją, jedyną wyspę”. Ta wyspa…

Ćwiczenie 7

Jakie wyspy odkrywają bohaterowie fragmentu książki Anny Kamieńskiej? Zaznacz w tekście różnymi kolorami opisy wysp poszczególnych osób, a następnie przerysuj tabelę do zeszytu i ją uzupełnij.

Imię bohatera

Jaka jest jego/jej wyspa?

Dominik

 

Jacek

 

...

 
Ćwiczenie 8

Porozmawiajcie i odpowiedzcie na pytania:

  • Co to znaczy, że każdy ma do odkrycia własną wyspę?

  • Jaki może być związek pomiędzy własną wyspą a marzeniami?

  • Odszukajcie w tekście opis wyspy Dominika. Jak myślicie, dlaczego marzył właśnie o takiej wyspie?

    Pamiętajcie, żeby w dyskusji uzasadnić swoje zdanie.

Ćwiczenie 9

Jaka jest twoja wyspa? Opisz ją w kilku zdaniach tutaj lub w zeszycie.